poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Rozdział zawiera sceny +18

Rozdział 12:

Kolejny koncert chłopaków z 1D. Kolejny pracowity dzień. Kostiumy, makijaż. To wszystko powoli mnie prze rasta. Krzyczące fanki. Obelgi skierowane w naszą stronę. Powoli mam tego wszystkiego dość. Męczy mnie to. Nie chcę i nigdy nie zrezygnuję z zespołu i dziewczyn. Muszę jakoś sobie dać radę z tym wszystkim. Nasza kariera taneczna nabiera rozmachu. Dostajemy propozycję występu w teledysku, na koncercie czy uroczystych przyjęciach dla gwiazd. Zaczyna się życie takie jak chciałyśmy mieć. No może nie dokładnie takie. Chciałyśmy robić to co zawsze czyli tańczyć.

Siedziałam właśnie w garderobie i poprawiałam makijaż. Szminka, trochę pudru, maskara i gotowe. Nie jestem jakąś tapeciarą. Nie potrzebny mi makijaż. Zazwyczaj nakładam leciutką warstwę, a na mocny pozwalam sobie w wyjątkowych sytuacjach. Ostatnie poprawki i gotowa na show.
Zostało jeszcze 15 min do występu. Co tu po robić? Poszukamy chłopaków, na pewno szfendają się gdzieś koło sceny.  Miałam już skierować się w stronę sceny, gdy usłyszałam rozmowę dwóch chłopaków na mój temat. Ciekawe o co chodzi. Wiem że nie można podsłuchiwać, ale cóż w końcu gadają o mnie.
Podeszłam bliżej i uważnie się przysłuchiwałam.
-Louis to nie jest takie proste- o co chodzi. To na pewno głos Liama. Nie rozumiem co ja mam z ty wszystkim wspólnego.
-Stary po wiec jej prawdę, chyba na to zasługuję nie uważasz- jaka prawda o co chodzi, co się dzieje
-Jak? Jak ja jej mam to powiedzieć. Nie jestem tobą-zaczyna się to troszkę robić za gfatmanę
-Najlepiej jak potrafisz. Jesteś muzykiem wykorzystaj to
-Mam jej wyśpiewać jak ja bardzo kocham-co kocham? chyba się przesłyszałam.
Przesunełam się ciut bliżej, ale nie fortunie zaczepiłam o karton i się wywaliłam. Za rogu wyłonili się chłopcy. Li spojrzał na mnie z przerażeniem w oczach. Mi natomiast momentalnie zachciało się płakać. Nie wiem z jakiego powodu. Po policzku spłynęła samotna łza, która po chwili została starta.
-Martina ja ci to wszystko wytłumaczę- podniosłam się z ziemi i spojrzałam w oczy chłopka
-Nic mi nie tłumacz, proszę- odkręciłam się i z powrotem ruszyłam do garderoby. Chyba nie dam rady wystąpić dzisiaj. Chcę do hotelu. Musze to wszystko przemyśleć.
W garderobie siedzieli pozostali, to dobrze przynajmniej nie będę ich szukać.
-Ej dziewczyn, strasznie się źle czuję wystapicie same
-Jasne. Nic ci nie jest- podbiegła Lola
-W głowie misie trochę kręci. Zamówię sobie taksówkę i pojadę do hotelu
W tym momencie do pomieszczenia wpadli pasiasty z brunetem.
-Martina możemy pogadać teraz-spojrzałam na chłopaka. Nie mogłam nie wiem dla czego.
Przecież sama się w nim kocham. Co się ze mną dzieję? Muszę pomyśleć, odpocząć od tego wszystkiego.
-Przepraszam Li nie teraz. Spotkamy się w hotelu, udanego koncertu- rzuciłam i wyszłam. W miedzy czasie zamówiłam taxi, która po 10 min przyjechała. Wsiadłam i odjechałam prosto do hotelu.

Oczami Li:
Cholera. Do wiedziała się wszystkiego. Teraz jak wszystko wie nie mogę jej tak zwyczajnie odejść.
-Kurwa-komnełem w kanapę- to moja wina.
Wszyscy spojrzeli na mnie jak na debila. W sumie to im się nie dziwię
-Stary u spokuj się. Co się stało?- zapytał mulat.
-Tini usłyszała jak mówiłem Luisowi że ją kocham-nie mogłem tego dłużej ukrywać, musiałem im powiedzieć
-Co?-wydukały dziewczyny
-To. Kocham Martinę, za do wolnone
-To wspaniale- krzyknął Zayn
-Stary ty nic nie rozumiem
-Rozumiem i to więcej niż ty. Martina mi się kiedyś zwierzyła że się w tobie zakochała
-Co?-oczy mało nie wyskoczyły mi
-Debilu musisz z nią pogadać po koncercie.

Po koncercie od razu ruszyłem do hotelu, nie czekając na innych. Muszę z nią pogadać.
Po kilkunastu minutach wsiadłem do windy i wcisnełem odpowiedni numerek z danym piętrem.
Stanęłem przed drzwiami i własnie teraz nasunęły mi się pytania. Co ja jej mam powiedzieć? Jak zaeraguje? Co będzie dalej?
Zapukałem da razy i czekałem na jaki koolwiek znak dziewczyny. Usłyszałem tylko liche proszę, poczym na cisknełem klamkę i zanlazłęm się w pomieszczeniu.  Dziewczyna siedziała na środku łóżka z podciągniętymi nogami do brody. Usiadłem na skraju łóżka i spuściłem głowę.
- Martina ja przepraszam to nigdy się nie po wino zdarzyć
-Głupku nie przepraszaj tylko mnie pocałuj-nakazała.
Co? Co ona powiedziała? Popatrzyłem na nią z niezrozumieniem.
-Długo będę czekać- nalegała. Cóż raz się żuję morze to moja szansa.
Przybliżyłem się do dziewczyny i chwyciłem w dłonie jej twarz. Popatrzyłem w jej śliczne paczadła, po czym złożyłem na jej ustach czuły pocałunek. On jednak nie chciał przestawać na tym, bo przysunęła się znacznie bliżej mnie.

Oczami Martiny:
Przysunęłam się bliżej Liama. Tak bardzo go pragnęłam, to i teraz. Dłońmi zjechałam na sam dół jego koszulki i podciągnęłam do góry. Chłopak bez problemu się jej pozbył. Zdziwiło mnie coś zaniechał pocałunków.
-Martina ja nie chcę żebyś później żałowała i żeby nasza przygoda zakończyła się na tej przygodzie
-Dla mnie to dopiero początek- Chyba go przekonałam, bo powrócił do wcześniejszej roboty. Całował tak za chłanie jak by walczył o powietrze. Delikatnie połorzył mnie na łóżku i przejechał językiem po dolnej wardze. Z wielka ochotą wpuściłam go do środka. Nasze jezyki toczył zaciętą walkę, oboje chcieliśmy dominować.
Chłopak złapał za róg mojej koszulki i podciągnął go do góry. Pomogłam się mu pozbyć zbędnego materjału, który wylądował gdzieś w koncie. Dobrze że ja i Li mamy odzielne pokoje, nik nam nie przyszkodzi, ale i tak mogą tu wejść.
-Li-oderwałam się od chłopaka-a reszta
-Spokojnie, pojechali na imprezę- powrócił do całowania.
Swoimi pocaunkami zjechał na moja szyję, która zaczął sać i całować. No tak jutro będę miała malinkę.  Jego ręce powędrował do zapięcia z którym poradził sobie natychmiastowo. Zaczął sać i masować moje sutki. Ja natomiast pojękiwałam z nadmiaru rozkoszy, ale długo tak nie wytrzymam. Zaraz dojdę.
-Li-wyjąkałm-proszę przestać zaraz dojdę
-Spokojnie-Pomasował moje piersi i zszedł niżej.
Dobrał się do rozporka moich spodni, które w mgnieniu oka znalazły się na podłodze. Nie pozostałam mu dłużna. Przy tym od razu pozbyłam się jego bokserek.  Rozszerzył moje nogi i zaczął całować zewnętrzną stronę ud. Po dojściu do mojego czułego miejsca. Uniusł moja pupę i zsunął majtki. Przejęchał językiem po mojej łachtace i przeniusł się do mojej twarzy
-Gotowa-zapytał.
Skinęłam głową na tak i jeszcze bardziej rozłożyłam nogi. Chłopak chwycił sowjego "przyjaciela" w dłonie i umiejscowił go przy moim odwarku. Spojrał ostatni raz na mnie, dając mi do zrozumienia czy na pewno. Bez zastonowienia pokiwałam głową i czekałam na kolejny ruch. Chłopak wszedł we mnie po czym odczekał chwile, aby dać mi się przyzwyczajcić.
Poruszał się na początku powoli, lecz później swoje ruchy przyspieszył z zdwojąną siło. Z moich ust wydobywały się głośne jęki i nawoływanie, aby przyspieszył. Chłopak jak na zawołanie słuchał moich rozkazw i wykonywał je bez marudzenia.
Czułam że zarz dojdę. Li raczej też.
-Liam-Jęknęłam i wygięłam się w łuk. Chłopak zrobił to samo i opadł na mnie. Poczułam ciepło wewnątrz siebie. Ostroznie wysunął się ze mnie i opadł obok mnie. Przykrył nas kołdrą i zgarnął mnie w swój uścisk.
-Kocham cię-szepnął mi na ucho delikatnie przygryzając jego płatek
-Ja ciebie też- odpowiedziała. To była najlepsza noc w moim życiu.


Boże co ja napisałam. Nie mogę w to uwiaerzyć. Przerpaszam jeżelito nie tak powino wyglądac,ale nie jestem ekspertem. Pierwszy raz coś takiego napisałam. Sorki za błędy i zapraszam do komętowania.

Zapraszam na Przyjaźń i pasja opowiadanie o 1Di 5 SOS.
                     http://przyjaznipasj.blogspot.com/
                     

sobota, 9 sierpnia 2014

Rozdział 11
Dzień koncertu:

Dzisiaj jest koncert chłopaków, a nasz pierwszy występ na tak wielkiej scenie z światowymi gwiazdami.
Wszyscy siedzieli w garderobie i się przyszykowali to występy. Lou makijażystka  chłopaków wnosiła ostatnie poprawki na naszych twarzach. Kostiumy, makijaż, fryzura, dodatki wszystko idealnie z sobą się zgrywało. Za dziesięć minut wchodzimy na scenę. Stres, stres i jeszcze raz stres. Chłopaki nas pocieszali, abyśmy się tak nie stresowały. Nasze parki się obściskiwały i życzyli nawzajem szczęścia. Pomiędzy mną a Lisiem nic się nie zmieniło. Powoli tracę nadzieję że kiedy kolwiek będziemy razem.
Nasze stroję były wspaniałe chłopaki byli odstawieni ( jak zwykle). My byłyśmy ubrane tak( każda dziewczyna miała inny kolor bejzboluwki i ful campu) .
Zostało 5 min. Wszystkie światła zgasły. Stanęłyśmy wszystkie na swoich miejscach. Chłopaki tak że.
Zabrzmiały pierwsze nuty piosenki  "What Makes You Beautiful ".  Za prezętowałyśmy swój pierwszy układ. Wyszło wspaniale. Dalej leciało jak z górki. Wygłupy, pytania z tt i piosenki wszystko wyszło idealnie. Chłopaki oczywiście pochwalili się swoim zdobyczami.
Koncert trwał 2 godziny. Zmęczeni zeszliśmy z sceny i udaliśmy się do garderoby. Tam przyszedł menadżer  chłopaków i pogratulował wszystkim występu. Zmęczeni wróciliśmy do hotelu. Jutro wylatujemy do innego miasta. Za dwa dni kolejny koncert i tak wkółko. Dzisiejszy występ postanowiliśmy oblać. Mieliśmy zamiar wybrać się do najlepszego klubu w mieście. Za godzinę wszyscy spotykamy się w salonie. Weszłam z Lolą do swojej sypialni. Zabrałam czystą bieliznę z walizki i poszłam wziąść prysznic. Po 10 min. maiałam już na sobie swoje skompom bieliznę. Po mnie weszła dziewczyna. JA w tym czasie wysuszyłam sobie włosy i pomalowałam paznokcie, gdy Lola wyszła uczyniła to samo. Po zrobieniu sobie nawzajem włosów i makijażu wybrałyśmy ciuszki. Lola wybrała taki zestaw:. Ja za to postanowiłam trochę poszaleć i poderwać jakiś koleś,a być może troszkę zaszaleć. Może w ten sposób Li zauważy mnie lub będzie o mnie zazdrosny. No to wracając do rzeczy założyła to:
Gotowe wyszłyśmy z pokoju w salonie już wszyscy czekali. Marika założyła to:  Majka to:  A Carla to:   To się postarały.
-Dziewczyny wyglądacie bosko-podeszłam do przyjaciółek i chłopaków
-No ja widzę że ty też niczego sobie w tej sukience  chłopcy będą wodzi za tobą oczami.- zażartowała Carla
-Mam taki zamiar, jeżeli żaden facet nie pofadyguje się do mnie to ja się pofadaguję do niego
- I tak trzymaj małą-przybiłam z Calą piąteczkę
-To jak idziemy, czy macie zamiar stać tak do rana i się gapić na mój tyłek chłopcy- dziewczyny się zoriętowały bo od razu chłopcy dostali w łeb ja tylko wybuchłam śmiechem- Dobra chodzcie już.
Droga do klubu zajęła nam 15 min. Weszliśmy bez czekania na kolejkę i to wszystko dzięki naszym kochanym 1D. Jak to czasami się opłaca mieć sławnych przyjaciół. Wchodząc od razu można poczuć zapach alkoholu. Muzyka była na tyle głośna że było ja słychać za nim weszło się do klubu.
Zabawa się rozkręca. Za jeliśmy stolik dla vip i zamówiliśmy alkohol. Zamówienia zbierał przystojny kelner, bardzo przystojny kelner. Cały czas się na mnie gapił, ja to wykorzystałam i się jeszcze bardziej nachyliłam udając że poprawiam but udustępniając mu widok na swój dekold. Dziewczyny od razu  załapały o co chodzi. Często odstawialiśmy takie numery. Dziewczyny zaczęły szeptać coś między sobą i tłumaczyć chłopakom o co chodzi. Ubaw po pach. Kelner tak się slinił że nawet nie zauważył gapiących się przyjaciół na niego. Wyprostowałam się i usiadłam jak w poprzedniej pozycji.
- Aż tak bardzo Ci się spodobały moje cycki że ślinisz się na ich widok- skierowałam swoje  słowa do kelnera. Od razu odżył. Widać na jego twarzy zakłopotanie.
-Ych...nie...to ja pójdę po napoję- jąkał się i oddalił od naszego stolika.
Wszyscy wybuchli śmiechem. To nie moja wina że działam tak na mężczyzn. To chyba dobrze że podkreślam swoje atuty i je wykorzystuję.
-Biedny chłopak, coś ty mu zrobiła-odezwał się pasiasty przez śmiech.
-Nic, poprawiałam sobie tylko buta- w zruszyłam ramionami-to nie moja wina że tak bardzo pociągam  faceta-dodałam
W naszą stronę zmierzał kelner z drinkami. Znasz alkohol, by później go sączyć. Wszyscy się świetnie bawili, nawet Li pozwolił sobie na napici się. Przy stoliku siedziałam z Carla i nabijałyśmy się z wszystkich pustych lasek, które próbowały wyciągnąć faceta do łazienki na szybki sex. Drink za drinkiem. Po kilkunastu piosenkach dosiadł się Lou z Lolą.
-Martina widzisz tamtą laskę przy barze która się przystawia do kolesia
-Tak, a co?
-Załóżmy się- popatrzyłam na chłopak, ale dałam mu znak aby dalej mówił - jeżeli odbijesz tej lasce facet do którego się tak usilnie przystawia, zatańczysz z nim piosenkę i ma ci postawić drinka
-A co będzie moja nagrodą?
-A co proponujesz?
-Zabierasz mnie do najlepszego klubu jaki znajdziesz i pijesz ze mną cały wieczór
-Stoi
-To zaczynamy zabawę.
Dokończyłam drinka, wstałam i spojrzałam po przyjaciołach. Widać chłopaki za bardzo w to nie wierzyli, ale dziewczyny wiedziały na co mnie stać. skierowałam się do baru do nawet przystojnego blondyna i do tej zdzirowatej laski. Akurat miejsce koło chłopak było wolne. Siadłam na obrotowym ksześle i zamówiłam drinka. Ukradkiem zerkałam na blondyna, widziałam że mi się przygląda. Czas działać. Załozyłam noge na nogę i podwinęłam trochę kieckę. Wiedziałam że chłopak m się przygląda.
-Cześć jestem Martina, ale dla przyjaciół Tini.-wyciągnęłam rękę i kierowałam ją  do chłopaka i tej blondyneczki. Widać że laska się wkurzyła.
- Cześć jestem Dan-od wzajemnił mój gest
-Hej a ja jestem Paula- wyszczerzyła się widać że nie jest zbyt zadowolona- a ty tu przypadkiem nie jesteś z przyjaciółmi-wysyczała
- Jestem, ale on nie u mią się bawić więc postanowiłam że poszukam lepszych towarzysz do zabawy
-No to morzę drinka
-chętnie
Ale ten chłopak to frajer, ale wydawał się sympatyczny. Piliśmy gadaliśmy. Zabawa się rozkręca, trzeba jeszcze na parkiet zaciągnąć
-Dan może zatańczył byś ze mną
-Jasne- złapał mnie za rękę i ciągnął na parkiet
-A ja?-odezwała się blond plastik
-Przykro mi skarbie teraz on jest mój- szepnęłam jej na ucho i udałam się na parkiet.
Odwróciłam się do chłopak tyłem i zaczęłam poruszać swoja pupą po przyrodzeniu. Widać że mu się spodobało bo przy sunął  mnie bliżej i oddaliśmy się w rut mózyki

                                                                    Oczami Louisa:
Ta laska jest genjalna. Jak ona wyciągnęła faceta na ten parkiet  odbiła go tamtej lascę. Szczerze sam bym się nie oparł takiemu widokowi, ale ja mam Lolę i ją kocham. Czyli przegrałem zakład, kurwa muszę ja zabrać do tego klubu. Już chyba wiem nawet gdzie.

                                                                   Oczami Liama:
Kurwa. Dlaczego Lou zaproponował ten zakład, na jego miejscu po winem być teraz tam ja. Czy jestem zazdrosny tak jak cholera. Muszę jej wyznać wszystko bo w końcu ją ztracę.

wtorek, 29 lipca 2014

Informacjon


Hej i czołem zapraszam wszystkich do czytania mojego bloga.
Nie wiecie ile mi sprawia radości pisania tego bloga.
Kocham to co robię.
Czasami przejmuję się bardzo małą liczbom komentarzy, ale to szczegół.

Nie długo pojawi się kolejny rozdział opisujący dalsze przygody bohaterów.
Jeżeli macie jakieś sukedie dotyczące bloga, to daj znać w postaci komentarza.
Podajcie propozycje tego czego chcielibyście zobaczyć w blogu.

Zaproponujcie swoim znajomym lub innym, blogerom mojego bloga.
Zapraszam również na http://przyjaznipasj.blogspot.com/ Alex Black.

poniedziałek, 28 lipca 2014

Rozdział 10:
Oczami Martiny:

Po udanym locie zameldowaliśmy się do hotelu. Menadżer chłopaków wynajął na duży apartament przypominający normalny dom. Kuchnia, salon, dwie łazienki i pięć pokoi. Trochę mało skoro jest nas dziesiątka, ale nie trudno było się podzielić. Niall i Marika, Zayn i Majka, Harry i Carla. Ja wzięłam pokój z Lolą, a Li z pasiastym.
Nie miałam zamiaru się porządnie rozpakowywać, bo i tak za kilka dni wyjeżdżamy. Dzisiejszy dzień mieliśmy na szczęście wolny. Chyba jako jedyne miałyśmy łazienkę w pokoju. To dla nas plus. Lola szperała coś w walizce. Ja postanowiłam wziąć orzeźwiającą  kąpiel. Podeszłam do łazienki i wyjęłam potrzebne kosmetyki i bieliznę. Tego było mi trzeba. Zimne krople spadały na moje ciało. Po skączonej  kąpieli owinęłam się puszystym ręcznikiem. Zmyłam resztki makijażu i wysuszyłam włosy. Założyłam świeżą bieliznę i wyszyłam z pokoju. Podeszłam do walizki i wygrzebywałam jakiś odpowiedni zestaw. W tym momecie do pokoju wparował Lou
- Louis! Co ty tu robisz zapukać to nie łaska?- wydarłam się na chłopak, zakrywając się jakąś bluzka.
- Sory, ładne ciałko
- Louis!
- No już, przyszedłem Ci powiedzieć że idziemy na miasto, a później do jakieś klubu  i jeżeli chcesz iść z nami to wychodzimy za 30 min, a po za tym złość piękności szkodzi
- Spadaj dupku
Chłopak już nie było w moim pokoju. Dokończyłam szperanie w mojej walizce ostatecznie zdecydowanie się na to:
( tylko nie takie buty. Raczej takie)
Do tego zrobiłam makijaż. Włosy pozostawiłam na wolności. Byłam gotowa. Wyszłam z pokoju, chyba już tylko czekali na mnie.
- No nareszcie księżniczka wyszła, a po za tym tobie chyba złość nigdy nie zaszkodzi
- Spierdalaj Louis, myślisz że się nie odegram
- Dobra chodźcie już- na bonknął Li
Ruszyliśmy na miasto. Pozwiedzaliśmy trochę o ile można to tak nazwać. Po drodze się wygłupialiśmy. Kocham moją paczkę. Wybiła godzina 20. Chłopaki zabrali nas do najlepszego klubu w mieście. Na szczęście nie musieliśmy stać w kolejce bo ochroniarz bez najmniejszych namowy nas wpuścił do klubu dla strefy vip. Impreza się rozkręca. Chłopaki zamówili nam alkohol. Parkiet był nasz. Przy okazji trafiliśmy na jakąś bitew zespołów. Od razu się z dziewczynami zgłosiliśmy.  Walka się zaczęła. Ludzie zrobili miejsce na parkiecie. Dj zapuścił muzykę i się zaczęło. Na początku zaczęli nasi rywale, nawet im szło, ale nie tak jak nam. Wiem można to nazwać egoimzem, ale tak prawda. Zmietliśmy rywali z parkietu. W klubie rozległy się brawa i okrzyki. Wróciliśmy z parkietu do chłopaków. Od razu dopadłam się do cieczy. Dziewczyny wyciągnęły chłopaków na parkiet, oczywiście została nasza nie szczęsna czwórka. Trochę mi się nudziło. Zabrałam swoich towarzyszy na parkiet. Zabawa się rozkręca. Lola trochę za dużo wypiła, bo zaczęła się przystawiać do Lou. Chłopakowi to nie przyszkadzało. Ciekawa jestem jaka będzie ich reakcja jutro jak się dowiedzą.
Bawiliśmy się do godzinny 2. Trzeba było się zbierać Nie byliśmy bardzo pijani. Sory oprócz Lou i Loli. Szliśmy sobie spokojnie do hotelu, gdy nagle Lou wyznał Lolce  miłość. My staliśmy jak wryci i wpatrywaliśmy się tej scenie. Oczywiście dziewczyna też mu wyznała miłość i zaczęli się całować. Boże kolejni. To już każdy wiedział w kim kochała się Lola. To teraz zostałam tylko ja i Li. Nie będę się tym teraz przejmować. Ruszyliśmy do naszego tymczasowego miejsca zamieszkania. Oczywiście Louis wpakował sie do mojego pokoju z Lolką, nawet nie chcę myśleć co oni tam będą robić. Zostało mi tylko spanie na kanapie. Wszyscy rozeszli się do swoich pokoi. Ta noc nie była spokojna. Z każdego pokoju można było usłyszeć jęki rozkoszy, prócz Li bo raczej nie miał z kim. Nie mogłam usnąć, było zbyt głośno od ty stękań. Wyszłam na balkon i oparłam się o barierkę w celu przewietrzenia trochę. Dzisiaj mamy próbę, a znając życie to będzie porażka. Dochodziła 4 nad ranem, a ja nadal nie spałam. Dzisiejsza noc nie była chłodna, więc udałam się do pokoju w celu zabrania 2 kocy  i kilku poduszek. Może to nie najwygodniejsze rozwiązanie ale nie mam wyjścia muszę się trochę przespać, bo jutro nie będę wstanie nic wymyślić sensownego. Rozłożyłam jeden koc i poduszki. Położyłam się na swoim legowisku i przykryłam kocem. W końcu udało mi się usnąć.
                                                                      ~*~
Obudziły mnie jakieś szmery i śmiechy. Uchyliłam lekko powieki w celu ujrzenia co się dzieje. Na demną stała cała zgraja i się mi dziwnie przyglądała.
- Co się tak gapicie. Idzie stąd  spać mi się chcę- naciągnęłam kołdrę na głowę i próbowałam usnąć
- Ej księżniczko bo my mamy takie jedne pytanie - szturchnął mnie Mailk
- Dobra idzie do salonu i dajcie mi 2 min.
Cała zgraja poszła do salonu. Ja w tym czasie porościągałam  mięśnie które nie miłosiernie mnie bolały. Weszłam do salonu i usiadłam na wolnym miejscu.
- To co ty robiłaś na balkonie?-zapytał ponownie mulat
- Po pierwsze Lola zajęła mój pokój z Lou i byłam skazana sapać na kanapie. Po drugie to mnie uprzecie zanim wszyscy jednej nocy macie zamiar się pieprzyć. Jak jedni skończyli  to następni zaczęli i tak w kółko. Przez te wsze stęki nie dało się usnąć więc położyłam się na balkonie.
Ich miny były bez cenne. Każdy zerkał na siebie. Widać po nie których za żenowanie. Natomiast Li wybuchł smiechem, a po nim reszta.
- Idę wziąć kąpiel bo za 2 godziny mamy próbę - udałam się do swoje go pokoju. Nawet nie patrzyłam na łóżko. Nie chciałam wiedzieć w jakim jest stanie. Zabrałam czystą bieliznę i weszłam do łazienki. Wzięłam relaksującą kąpiel, która zajęła mi 30min. Ubrałam na siebie bielizne i wysuszyłam włosy. Z walizki wyciągnęłam i założyłam. Zrobiłam leki makijaz i gotowa. Zabrałam jeszcze torbę na trening i wyszłam z pokoju.
- To co śniadanko i na prubę.

czwartek, 17 lipca 2014


Rozdział 9:


Dwa miesiące później:
                                                               Oczami Martiny:
Kolejna notka do pamiętnika.
Schowałam notes do kryjówki i dokończyłam pakowanie. Pewnie się zastanawiacie gdzie się wybieram. To może zacznę od początku.
Nasza formacja taneczna wygrała konkurs organizowany przez chłopaków. Spokojne nie wygrałyśmy tego tylko ze względy że znamy chłopaków. Sędziami były największe gwiazdy tańca. Łatwo nie było to wygrać ale się udało. Dzisiaj wieczorem wyjeżdżamy z chłopakami w trasę koncertową na której będziemy tańczyć.
Przez te dwa miesiące trochę się zmieniło. Po pierwsze wygrałyśmy konkurs i jedziemy w trasę. Nie które gwiazdy składają nam nam propozycje wystąpienia w ich teledysku lub zatańczeniu na jakimś koncercie. To niesamowite że przez jeden program walczą o nas wielkie gwiazdy. Po drugie co do naszej paczki znajomych. Carla z nowy przefarbowała włosy. Tym razem na czerwony. Na pewno jej do twarzy w tym kolorze niż w zielonym. A po za tym nic się nie zmieniło w naszej pace przyjaciół wszyscy zachowują się i wyglądają jak dwa miesiące temu. Co do par to może zacznę od Nialla i Mariki. Nadal są razem widać że się kochają. Nie powiedziałam  blondasowi o moich uczuciu którym darzyłam go kilka miesięcy temu. I nie mam takiego zamiaru. Nie chce psuć szczęścia mojej przyjaciółki z resztą już nie czuję do niego praktycznie nic po za tym że go uwielbiam i traktuje jak brata. Harry i Carla również są parą  Tak samo jak z poprzednimi tez się kochają. Częstą się kłócą ale po 5 min. zaraz się godzą i mówią jak siebie  kochają. To chyba nazywa się prawdziwa miłość. Zayn i Majka. To jest ciekawe. Ta para jest nie do zrozumienia. Podczas świętowania mulat wyznała Mai miłość. Ona mu też. Trochę musiałam im pomóc umawiałam ich na randki itp. Ale poskutkowało. Są parą i to mnie najbardziej cieszy. Cała trzy pary o głosili  przed naszym wyjazdem w trasę że oficjalnie są parami. To fajnie przynajmniej ich życie się ułożyło. Co do pozostałej czwórki w tym ja nic się nie zmieniło. Nadal jesteśmy wolni. Lou na siłe próbuje znaleźć dziewczynę, bo już ma dosyć samotności, ale mu to nie wychodzi. Lola darzy jakiegoś chłopak ale nikomu  nie chcę o tym powiedzieć. Trudno to jej sprawa. Mam nadzieje że jej się uda. Li jak to Li. Ostanio się dziwnie zachowuje w ogóle zachowuje się w moim towarzystwie dziwnie nie wiem o co mu chodzi. I Ja. Nadal daże Li uczuciem, ale z każdym dniem mam świadomość że to wszystko na marne. Bardzo bym chciała się z nim spotykać być jego dziewczyną ale nie wszystko musi być tak jak ja chcę. Skończyłam zamykać już czwartą walizkę. Czego tak dużo ich? Wyjeżdżamy na 6 miesięcy to dużo. Tyle bez rodziny jak wkońcu zaczęło mi się z nimi układać, ale marzenia też mam i chcę jej spełnić. Zawołałam tatę aby pomógł mi staszczyć te walizki na dól bo za godzinę będą chłopaki.
- Boże dziecko po co Ci aż cztery walizki.
- Spokojnie jak będę wracać do będę za pewne pięć
- A to niby dla czego i co ty tam na pakowałaś
- Ubrania, buty, kosmetyki itp., a znając mnie kupię sobie jeszcze parę rzeczy po drodze.
- Rozumiem, nie za pomnij  tylko o karcie którą Ci dałem . Masz na niej na razie pięć tysięcy, ale będziemy Ci z mamą przelewać dodatkowy tysiąc. Powinno Ci wystarczyć.




 Ty żartujesz przecież ja nie wydam takiej kwoty. Jesteście kochani- żuciłam się tacie na szyje i go wyściskałam. Z niósł moje walizki do korytarza a ja w tym czasie się przebrałam i umalowałam.




. Byłam gotowa. Zbiegłam na duł i zaczęłam żegnać się z rodzicami, bo dostałam sms że za chwilę przyjadą po mnie chłopaki z dziewczynami. Strasznie będzie mi ich brakować. Po domu rozległ się dźwięk dzwonka. Pobiegłam i otworzyłam drzwi. Stał w nich Li i Zaynem. Przywitałam się z nimi i wpuściłam do środka.
- To gdzie masz te walizki?-zapytał Zayn
- Tu
- Boże dziewczyno więcej tego nie było?
- Co?
- Stary my nie wyrobimy, z noszeniem walizek. Kolejna ma cztery walizki.
Chłopaki zabrali moje walizki, a ja ostatni raz pożegnałam  się z rodzicami. Po tym wybiegłam z domu i pobiegłam do stojącego busa na. Wszyscy byli już w środku przywitałam się z nimi.
- Hej ludziska- wyszczerzyłam się i siadłam pomiędzy Lou i Lolą. 
- Hej- wszyscy mi odpowiedzieli
- Dziewczyny mam pytanie czy też narzekali jak brali wasze walizki?
- I to jak-odezwała się Carla- 4 to nie za dużo, Co ty tam wsadziłaś cegły i tak dalej- wszyscy wybuchli śmiechem. 
Jechaliśmy na lotnisko. Po 20 min byliśmy na miejscu. Myślałam że będzie trochę zamieszania z walizkami, ale okazało się że chłopaki mają od tego ludzi.
Na lotnisku roiło się od fanek chłopaków. Gdy nas zobaczyli po hali rozległ się głośny pisk. Na szczęście byli ochroniarze. Chłopcy rozdali autografy, porobili sobie zdjęcia. Po wszystkim udaliśmy się nad oprawę. Po 1,5 godz siedzielismy już w samolocie. Siedziałam po miedzy Li, a Lou. Koło pasiastego siedziała Lola. Pozostali za nami lub przed. Samolot wystartował. Nudził mi się mi trochę więc włożyłam słuchawki do uszy i próbował usnąć. Moja głowa wylądowała na ramieniu Li. To był wspaniały lot, bynajmniej dla mnie.


_________________________________________________________________________________
Dzisiejszy rozdział będzie troche krutszy przepraszam ale nie mam innego wyjścia musze się oswoić z pisaniem na tym blogu bo dawno tu nie zaglądałam Liczę na kom. Zostawcie po sobie chodzi mały ślad.
Następny rozdział w krótce

piątek, 4 lipca 2014

Witajcie.
Przepraszam że nie dodaje nowego rozdziału, ale nie mam teraz za bardzo czasu.
Następny rozdziałpojawi się nie długi obiecuję

sobota, 28 czerwca 2014

OGŁOSZENIE

Hej 

Mam 170 wyświetleń. Nie  wiem czy to dobrze czy źle. Czekam na więcej.
Liczę też na jakieś komentarze z waszej strony.

Czasami zastanawiam się czy nie zawiesić bloga. Zdaje mi się że nikt go nie czyta.
Nie wiem poczekam jeszcze trochę i wtedy się okaże co będzie dalej.

Zapraszam też na blog http://przyjaznipasj.blogspot.com/ Również o 1D. Pozdrawiam

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Rozdział 8:
                                                                         Oczami Zyna:

Noc godzina 3 rano:
Nie mogłem usnąć. Dziewczyny zostały u nas na noc, na początku nie chciały, ale po długich namowach się zgodziły. Zeszłem  schodami do kuchni w celu napicia się soku. Usłyszałem śpiew dochodzący z basenu. Udałem się tam w celu kto śpiewa o tak późnej porze. Zobaczyłem tam Tini. Śpiewała i grała tak cudownie. Podszedłem do niej bliżej i sidłem koło niej ona nie przestawała śpiewać. Miała cudowny głos. Co chwilę zerkała na mnie, czy nadal jestem.
- Co ty tu robisz o takiej późnej porze?- zapytałem ją po skończonej piosence
- Nic, śpiewałam to mi pozwala się odprężyć
- Coś się stało?
- Nie skąd takie przypuszczenie
- Przecież widzę, widziałem jak patrzyłaś dzisiaj na Li jak razem śpiewaliście i na Nialla jak przytulał się z Marikom co jest, możesz mi zaufać
- Ja...- opowiadała mi całą historię od początku z Niallem do końca z LIamem- Dzisiaj poczułam, że Li nie jest mi obojętny, że coś czuję do niego, ale nie chcę być skrzywdzona znowu
- Li nie jest taki nie skrzywdzi Cię
- Ja się boję nie chcę, nie chcę się rozczarować jeżeli on nie traktuje mnie poważnie, jeżeli jestem tylko dla niego przyjaciółkom, nie chcę znowu cierpieć
- Zobaczysz ułoży się wszystko, na pewno
- Dziękuję, że mnie wysłuchałeś, dzięki, że jesteś, proszę Cię nie mów o tym nikomu o tym że rozmawialiśmy  o tym
- Dobrze- odpowiedziałem do dziewczyny i ją przytuliłem do siebie
- Zaśpiewasz  coś jeszcze dla mnie
JasneSiedziałem jeszcze tak z dziewczynom godzinę słuchają jak śpiewa. Po 4 udaliśmy się do pokoju, aby trochę odpocząć.



                                                                 Oczami Mariki:Rano godzina 7:30
Nie mogłam spać już. Dzięki Zaynowi czuję się lepiej, czuję że mogę mu zaufać. Zeszłam po cichu schodami do kuchni nie budząc innych w celu przygotowania śniadania dla pozostałych. Nie wiedziałam co gdzie się znajduje. Zaczęłam szperać po ciuchu po wszystkich półkach w celu znalezienia produktów na naleśniki z syropem czekoladowym. Po długich poszukiwaniach znalazłam wszystkie potrzebne produkty i miski do przyrządzenia śniadania. Zabrałam się do przyrządzenia śniadania. po 10 minutach było wszystko gotowe, a z góry było słychać donośne  krzyki chłopaków i dziewczyn. Niall zszedł jako pierwszy przywitał się ze mną uściskiem i zabrał się do jedzenia przygotowanych prze zemnie naleśników. Po minucie dołączyła reszta chłopaków i dziewczyn.
- Przepraszam, że miotałam się po waszej kuchni i grzebałam w szafkach
- Spoko, dzięki za śniadanie- odpowiedział blondas pochłaniając kolejnego naleśnika
- Hej mała- przyszedł Zayn i powitał mnie całusem w policzek
- Hej badyboy- odpowiedziałam i przytuliłam chłopaka
- Czy my o czymś nie wiem?- zapytał na Louis
- Niby o czym, jeżeli chodzi o mnie i od tego tam bady boya to jesteśm tylko przyjaciółmi i nikim więcej
- Już zasłóżyłem na miano przyjaciela, jestem pod wrażeniem to dla mnie wielki zaszczyt dziękuje
- Proszę
- Czyli tylko przyjaźń i nic więcej?
zapytał Lou
- Tak tylko przyjaźń, jest dla mnie jak starszy brat chociaż mamy tyle samo lat
- To sprawa wyjaśniona a gdzie jest Li nasz Daddy- zapytał Niall wpychając do buzi kolejnego naleśnika
- Chyba jest jeszcze na górze nie wiem co robi- Harry
- To ja może pójdę po niego bo blondas pochłonie wszystkie naleśniki jakie dla was zrobiłam
Zapukałam do dżwi prowadzących do królestwa chłopaka, lecz nikt mi nie odpowiedział. Zapukałam jeszcze raz lecz nikt mi nie odpowiedział. Uchyliłam leciutko drzwi i zobaczyłam siedziącego chłopaka na wiszącym chłopaka grającego na gitarze jakąś nieznana mi melodię.
- Li wszystko wpożądku coś się stało?
- Hej, nie nic nie słyszałem jak pukasz
- Czego nie zejdziesz do nas, zrobiłam śniade, które pewnie już pochłonęli
- Nie mam jakoś ochoty
- A co to była za melodia, którą przed chwilom grałeś?
- Nic sam nie wiem, zaśpiewasz dla mnie ?
- teraz
- tak przecież wygrałem zakład
- no dobra- zaczełam śpiewać dla chłopaka. Patrzył na mnie z wielką uwagom, czułam, że się w nim zakochuje. Po piosence zeszłam z chłopakiem na dół do reszty
- co tak długo- wyskoczył nagle Harry przytulającą Carle
-Wykonywałam zakład który wczoraj przegrałam ale widzę że się podczas naszej nieobecności sporo wydarzyło co
- trochę a co zazdrosna - Carla
- o niego nie ale życzę powodzenia gołąbeczki
- może się dzisiaj spotkamy i wybierzemy razem do wesołego miasteczka
- przykro mi ale dzisiaj mamy próbę do przesłuchania do waszego konkursu i myślę że lepiej będzię jeżeli nie będziemy się pokazywać w publicznych miejscach razem ze względu choć by na konkuts
-no ale dla czego- Li
- dlatego że pomyślą sobie że spotykamy się z wami żeby to wygrać
- ale to i tak nie mam znaczenia bo my nie jesteśmy Juri i nie mamy żadnego wpływu na to kto wygra my tylko to oraganizujemy
- sama nie wiem dzisiaj mamy trening a jeżeli chcemy wygrać to musimy trenować
- to co powiesz na to żebyśmy wpadli do was na trening  a później zabrali was do wesołego miasteczka
- nie wiem
- mi pasuje- Carla
- nam też- pozostałe dziewczyny
- to chyba zostałam przegłosowana- o 14 mamy trening potrwa z 2, 3 godziny, a później możemy jechać
- okej to będziemy
- Dobra zbieramy się to do zobaczenia, a Li później oddam  Ci ubrania
- możesz je zatrzymać jak chcesz
- dzięki to pa
- hej chłopaki - lola
- hej , do zobaczenia - Lou
Wsiadłyśmy z dziewczynami do mojego samochodu i ruszyłyśmy w stronę domu. Rozwieżienie dziewczyn do ich domów zajęło mi godzinę. W domu byłam na 11. Zostały mi jeszcze 3 godziny do treningu. Postanowiłam wziąć długo kąpiel. Udałam się do łazienki w celu przygotowania kąpieli. Puściłam wodę i nalałam brzoskwiniowego płynu do kąpieli. Zakręciłam  kran i ściągnęłam z siebie ubrania chłopak. Po chwili siedziałam już w wanie i relaksowałam się rozkoszom wody. Na ciele czułam ciepłe fale wody wywołane przez moje ciało. W wanie spędziłam godzinę, postanowiłam już wyjść i przygotować odpowiednie ubrania na trening i na spotkanie z chłopakami. Po 10 min. moje ciało było już suche. Związałam mokre włosy w kucyk i wyszłam w samej bieliźnie z łazienki do pokoju. Wyjęłam z szafy shorty i T-shert z nadrukiem. Postanowiłam spakować teraz do torby potrzebne rzeczy na trening i na wyjście z chłopcami. Do torby wrzuciłam  strój na trening, na wyjście z chłopakami  i torebkę oraz kosmetyki.
Po wszystkim zabrałam torbę z rzeczami i zbiegłam na dół. Została mi jeszcze godzina. Postanowiłam w tym czasie  wejść na fb i tt, sprawdzić co się dzieje na świecie. Nic ciekawego się nie działo. Zamknęłam laptopa i poszłam do kuchni, aby wziąć wodę na trening. Postanowiłam, że pojadę wcześniej i potrenuję nowe kroki do układu. Złożyłam zielone wansy i wziąłam  klucze do domu. Wychodząc zamknęłam drzwi i wsiadłam do samochodu. Ruszyłam. Po 10 min. byłam już pod budynkiem. Nikogo nie było jeszcze, wsumie to się nie dziwie zostało jeszcze 30 minut do treningu. Poszłam do szatni, aby się przebrać w to:
 do tego fulcap i bluza. Zostawiałam torbę z pozostałymi rzeczami w w swojej szafce i ruszyłam na salę taneczną. Nikogo jeszcze nie było. Postanowiłam, że potrenuję nowe kroki do układu.

                                                              Oczami Liama: 
O 14 mieliśmy się stawić na treningu dziewczyn. Musiałem poganiać chłopaków, bo jak zwykle siedzieli i się stroili. W końcu zeszli.
- Ile można
- Co, że ty jak zwykle wyglądasz dobrze, to nie znaczy, że my....
- Tak rozumiem Lou, ale się zaraz spóźnimy
- Dobra już, idziemy spokojnie
Ruszyliśmy już moim cudnym autkiem w drogę. Jechaliśmy 10 minut więc zostało nam jeszcze 10 więc spokojnie się wyrobiliśmy. Z sali było już słychać jakąś muzykę. Weszliśmy do środka. W sali była tylko Martina, prawie był naga Martin. Miała na sobie tylko krótkie spodenki, stanik sportowy i bluzę. Wyglądała tak sexy, ogar Li ogarnij się.
                                                                        Oczami Martiny:Oprócz mnie nie było jeszcze nikogo na sali. Za dziesięć czternasta drzwi się uchyliły, do środka weszli chłopaki z 1D. Wyłączyłam muzyke i podbiegłam do chłopaków, aby się z nimi przywitać. Podeszłam do każdego z 1D rozpoczynając na Li, a kończąc na Zayn
- Hej siostro, ładnie wyglądasz i widzę, że masz bardzo ładną czapeczkę 
- Dzięki ty też niczego sobie, chociaż
- Chociaż co Ci się nie podoba w mojej zajebistej stylizacji, a zresztą dawaj tą czapkę
- Zayn głupku od dawaj to, przepraszam Cię wyglądasz zajebiście
- Rozumiem, ale nie
Zaczęłam się ganiać z moim braciszkiem Zaynem po całej sali. Nie zauważyłam kiedy do sali weszły przebrane dziewczyny. Podbiegłam do dziewczyn i się z nimi przywitałam. Olałam chłopaka.
- To co zaczynamy
- taaa
W tym momencie podbiegł do mnie bady boy od tyłu i  mnie złapał w pasie
- Zayn puść mnie, proszę
- tak księżniczko ja też Cię kocham
- Zayn
Chłopak wgl mnie nie słuchał trzymał mnie w pasie i kręcił się ze mną wokół własnej osi. Było mi nie dobrze, chyba zaraz zwymiotuję. Mulat zatrzymał się w pewnym momencie bardzo gwałtownie.
- Boże - krzyknęłam i się wywróciłam. Mulat próbował mi pomóc  wstać i utrzymać równowagę. Kręciło mi się w głowie. Było mi nie dobrze
- Chcesz wody księżniczko
- Zabiję cię badyboyu
 Spokojnie, na razie to złam równowagę, a później się zrewanżujesz, masz tu wodę pij 
- Dzięki
Po 5 min. doszłam do siebie i zaczęliśmy trening. Układ dany na casting  przetrenowaliśmy z 8 razy. Byłyśmy już zmęczone. Zostawiliśmy chłopaków na 30 min e sali, a my w ty czasie poszłyśmy się umyć i przyszykować. Po 35 min. weszłyśmy na salę w tym:
Lola:




Carla:


   
Majka:

Marika :

Martina:


- Łał- Harry wydobył z siebie tylko tyle i podszedł do swojej dziewczyny całując i przytulając ją
- Marika możemy porozmawiać na osobności, proszę zajmę ci tylko 5 min.- powiedział poważnym głosem blondas
- Jasne, idźcie już my zaraz dojdziemy do was- Marika
- Czekamy przy samochodzie

                                                                      Oczami  Mariki:
Po wyjściu wszystkich z sali zostałam tylko ja i blondas. Chłopak podszedł do mnie powolnym krokiem i wypowiedział do mnie dość długi monolog w którego nie mogłam uwierzyć
- Marika posłuchaj, może to co teraz powiem może zmienić twoje życie jak również jak moje. Po prostu od tamtego momentu kiedy się całowaliśmy wtedy w klubie nie mogę przestać o tobie myśleć, krążysz cały czas w mojej głowie, w dzień i w nocy. Po prostu się zakochałem w tobie, bo po raz pierwszy czuję się taki szczęśliwy, że Cię widzę jesteś dla mnie jak słońce, czy zostaniesz moją dziewczyną
- Niall ja ..- nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć czułam to co on. jednak bałam się reakcji Tini, przecież kiedyś jej zależało na niej jednak twierdzi, że to było tylko głupie zauroczenie, muszę zaryzykować nie mogę go stracić
- Rozumiem, nie odpowiadaj- chłopak zaczął kierować się w stronę wyjścia, Nie dałam mu odejść. Szybko podbiegłam do niego i odwróciłam do siebie przy tym całując go w jego delikatne wargi
- Tak, głupku, chcę być twoją dziewczyną, bardzo chcę i też Cię kocham- wypowiedziałam te słowa tuz po naszym pocałunku
- Już myślałem
- Nie myśl tylko chodźmy już bo pewnie już się niecierpliwią.
Wyszłam z chłopakiem z budynku trzymając się za ręce. Wdziałam ich miny, były przerażające. Mój wzrok powędrował od razu na Marikę, lecz ona tylko się uśmiechała do mnie. Kocham ją to nazywa się prawdziwa przyjaźń.

                                                                           Oczami Martiny:
Widziałam, że Miśka nie pewnie spogląda w moją stronę. Nie chciałam, żeby była smutna, posłałam jej tylko uśmiech,że się cieszę i pogratulowałam
- No gołąbeczki w końcu myślałam, że już nigdy się nie doczekam tej chwili
- Dzięki kocham Cię- odpowiedziała mi dziewczyna i przytuliła mnie
- Ooooo jak słodko, grnowy uścisk- powiedział Lou podchodząc i ściskając nas. Po chwili dołączyła do nas reszta ekipy.
- Dusicie nas- wydobyło się tylko jękniecie Mariki
-Dobra koniec na dzisiaj, jedziemy- powiedział Zayn do wszystkich
- Gołąbeczki pewnie chcecie jechać razem, więc daje wam kluczyki od mojego autka, tylko jak będzie choć jedna ryska to was zabiję
- Dobra, a wy- Harry
- A my pojedziemy z Li do jego autka zmieścimy się wszyscy.
- Ok, ja prowadzę- Harry
- Ja siedzę z przodu- krzyknęłam
Po chwili wszyscy ulokowali swoje pośladki na siedzeniach i ruszyliśmy. Zastanawiacie się pewnie jak do 5-osobowego samochodu Li zmieściło się 6-osób, a to było bardzo łatwe. Nasze chudzinki zmieściły się bez problemy na 3 osobowej kanapie. Takie szkieletory jak oni, nie mieli z tym powodu. Również jestem chuda, ale na mnie na szczęście nie padło, aby gnieździć się z tymi wariatami. Po 20 minutach jazdy byliśmy już na miejscu.
- To na co idziemy- krzyknął Zayn
- Po watę - krzyknął Niall i pobiegł do budki z watą. Wszyscy ruszyliśmy za nim. Po zakupie waty cukrowej ruszyliśmy do kasy po żetony na dane atrakcje. Niall, Marika, Harry i Carla poszli do tunelu miłości. Z pozostałymi udaliśmy na Kolejkę górską. Przedziały były po 6 osób. Cała nasz szóstka zmieściła się w jednym: Lola, Zayn, Lou,Majka, Li i Ja. Siadłam pomiędzy Li, a Zaynem. Kolejka ruszyła. Na początku wlekła się bardzo po woli po wielgaśną górkę. Za czeło się. Spadlismy w dól. Dokładnie to szybko jechaliśmy. Nie wiem w którym momencie złapałam Li za rękę tak mocno że aż chłopak podskoczył. Popatrzyłam na niego lecz on tylko się uśmiechnął i ścisknął jeszcze moją rękę mocniej i popatrzył do przodu. Spojrzałam na Zayna. On tylko się uśmiechnął i spojrzał na Majkę dając mi znak, że również jest mu wspaniale jak mi. Jazd kolejką skończył się po 20 min. Przed kolejką czekała na nas grypka zakochanych. Po chwili udaliśmy się wszyscy na kolejne atrakcje. Ten dzień był dla mnie najwspanialszym dniem na świecie. Czułam, że się zbliżam do Li i bardzo się z tego powodu cieszę. Zauważyłam, że Zayn chciał się zbliżyć do Majki, a ja mu w tym pomogę. Pomogę mojemu przyjacielowi, kochanemu przybranemu braciszkowi.

Czy ktoś to czyta. Czy jest sens pisana dalszych rozdziałów. Na razie nie zawieszm piszę dalej. Po wiejściach mogę stwierdzić że ludzie odwiedzają mój blog, ale w małych ilościach. Proszę o kom.

piątek, 13 czerwca 2014

Rozdział 6:

W domu siedziała Marika, co ona wogóle  tu robiła? Jeszcze ma śmielność tu przychodzić, ska ona ma klucze do mojego domu? Podeszłam do niej donosnym głosem skierowałam do niej kilka słów
- Co ty tu robisz, skąd masz klucze?
- Boże, jesteś martwiłam się o ciebie, gdzie byłaś?
- Gdzie byłam to chyba najmniejszy twój problem, co?
- O co Ci chodzi, całom noc się o ciebie martwiłam
- Martwiłaś, ty się o mnie martwiłaś, nie żartuj byłaś raczej zajęta, aby się martwić o mnie nie uważasz
- Co o czym tu mówisz?
- O tobie i Niall ' u , o was jak mogłaś mi to zrobić
- Ale....
- Ale zdradziłaś mnie, wiedziałaś że mi się podoba a ty co zaczełaś sie z nim całować i ty się o mnie martwiłaś
- Przepraszam to nie tak jak myslisz
- A jak, może wymusił to na tobie, ale już mi na nim nie zależy zrozumiałam że to tylko zwykłe zauroczenie, które już mi mineło już go nie chce możesz sobie go wziąć
- Proszę Cię
- Zostaw mnie samom, wyjdź stąd
-Przepraszam- powiedziała Marika i wyszła z domu. Czułam,że mi ulżyło, ale też czegoś mi brakowało, brakowało mi jej. Wiem zraniła mnie, ale jom kocham, nie chcę jej stracic. Siedziałam tak do godziny 16 . Siegnęłam po gitarę która stała w rogu pokoju i zaczęłam grać i śpiewać ( nie patrzcie kto to śpiew wyobrażcie sobie, że to śpiewa Tini)
Nic się dla mnie w tamtej chwili nie liczyło czułam że śpiewam to dla niej. Po skończonej piosence udałam się do kuchni, aby coś zjeść. Wyciagnełam z lodówki sałatkę z kurczaka z sosem czosnkowym śięgnełam po wideleć siadając na blat i zaczełam jeść. Delektowałam się smakiem saładki dopóki nie zadzwonił mój telefon. pobiegłam szybko do salonu po elektroniczne uządzenie
- Jakiś obcy numer, kto to może być- powiedziałam sama do siebie
Odebrałam.  Z słóchawki wydobył się głos chłopaka u którego spędziłam noc to był Liam. Zaprosił mnie i dziewczyny do siebie i chłopaków na małom imprezkę nad basenem zodziłam się. Tak wiem będzie tam Niall i Marika , ale to już przeszłoś już nic nie czuję do niego. Zadzwoniłam do Carly, aby przekazała wszystkim dziewczynom że mamy zapraszenie na imprezę  nad basenem u chłopaków. Kazałam jej, aby się stawiły u mnie o 17 bo impreza zaczyna się 18 , a pojedziemy moim samochodem. Dostałam wiadomość od Carly, że wszytkie będą o umówionej porze. Zostało mi 45 minut, szybko pobiegłam po prysznic, aby być świeża. Kąpiel zajęła mi to 10 minut. Po wyjściu z łazienki udałam się do garderoby. Z niej wyciagnełam to:
 i założyłam na siebie. Pobiegłam szybko do mojej toaletki i zaczęłam robić sobie makijaż. Na twarz nałożyłam sobie bardzo małom ilość pudru, na oczach zrobiłam dwie idealne cienkie kreski, rzęsy pokryłam wodoodpornym tuszem, a na usta nałożyłam różową szminkę. Włosy postanowiłam rozpuścić, przeczesałam je szczotką i założyłam na głowę czapkę. Cały efekt był świetny. Z sypiajni zabrałam jeszcze czarną kopertówkę do, której włożyłam różową szminkę, chusteczki, telefon i zbiegłam na duł. W salonie przed lustrem wykonałam drobne poprawki i wyszłam przed dom, gdzie czekały na mnie dziewczyny. Przed domem była tylko Marika. Zamknęłam do i wżóciłam kluczyki do kopertówki. W tym czasie podeszła do mnie dziewczyna ubrana w to: .
- Możemy porozmawiać, chciałam Cię przeprosić za wszystko, dopiero dzisiaj zrozumiałam jak Cię bardzo zraniłam, jak zawsze Cię raniłam jeżeli chodziło o chłopaka, przepraszam wybaczysz mi?- zapytała mnie dziewczyna z smutnom minom. Nic jej nie odpowiedziałam tylko ją do siebie przytuliłam. Z jej ust wydobyło się tylko krótkie słowo- dziękuję -. W pewnym momencie na podwórko weszłu trzy dziewczyny ubrane w to:
Majka

Lola

Carla


- No cześć dziewczyny, jak tam gotowe- krzyknęła Carla
- Jasne, chodzcie  do samochodu- odpowiedziałam i ruszyłyśmy w stronę pojazdu. Siedziąc w samochodzie siegnełam to kopertówki po telefon i napisałam Li, że niedługo bedziemy. Odpisał mi, że już czekajom na nasz przyjazd. Weszłam jeszcze do galeri zdjęć i pokazałam dziewczynom co robiły na imprezie miedzy innymi zdjęcie jak Carla całuję się z Harrym  i Marika z Niallem i dużo innych. Dziewczyny były w szoku tym co zobaczyły, szczególnie.DCarla bo nigdy nie przeczuwała, że pocałuje kogoś takiego jak Harry Style. Po 10 minutach oglądania zdjęć ruszyłyśmy w drogę. Jechałyśmy 15 minut. Podjeżdżając pod wielką wille chłopaków, dziewczyny nie mogły wydusić z siebie , ani słowa.  Szybko je ogarnnęlam i zaciągnęłam do środka nie zdążyłam nacisknąć dzwonka , bo dżwi otworzył nam Louis
- Hej dziewczyny, ślicznie wyglądacie, chodzie chłopaki już czekajom- mówił jednocześnie zapraszając nas do środka.
- Hej Lou, miło Cię widziec - odpowiedziałam chłopakowi i ruszyłam za nim ciągnoc  dziewczyny za sobą. Szłyśmy tak przez wielki korytarz prowadząc nad basen. Po krótkiej wędrówce weszłyśmy na ogromny basen, a za nim ogród. Mowę mi odebrało było tu tak pięknie. Dziewczyny również zachwycały się tak pięknym widokiem.
- Hej, dziewczyny- krzyknął Zayn i podszedł z resztom chłopaków do nas
- hej - odpowiedziałyśmy jednocześnie
- ślicznie wyglądacie, ale chyba impreza nad basenem kojarzy się z bikini ym?- zapytał nas Harry
- Impreza nad basenem, a nie w basenie, rozróżniasz - odpowiedziała mu Carla
- Ym... tak, ale słońce nie donerwuj się tak , nie pamiętasz wczoraj co się działo
- Pamiętam, bardzo dobrze
- to kiedy to powturzymy skarbie, może dziś?
- po pierwsze skarbie to mów do swojego pluszaka, a nie do mnie, a po drugie to nie napalaj się bo to już się skarbie- odpowiedziała mu Carla. Harry chciał coś jeszcze powiedzieć, ale przerwał mu Li, abyśmy zaczęli naszą imprezę. DJ włączył muzykę i wszyscy zaczęli się bawić. Niall co cwilę podbiegał do stolika z jedzeniem aby coś przekąsić i zaraz wracał spowrotem. Bawiliśmy się takk z 3 godziny. W pewnym momencie Harry zawołał wszystkich chłopaków i zaczęli silnie o czymś dyskutować, my natomiast stałyśmy i się im przyglądałyśmy. Stali tak z 5 minut i dyskutowali, po chwili odwrócili się i Harry skierował do nas słowa
- Dziewczyny jesteście strasznie suche- powiedział i zaczoł biec z chłopakami w naszą stronę. Uciekałyśmy ile sił nam starczyło w nogach po całym ogrodzie, ale i tak nas złapali. Chwycili nas na ręce i nieśli nas w stronę basenu. Próbowałam się wyrwać z rąk Liama, ale wszystko było na marne. Zaczęli biec i wskoczyli z nami do basenu trzymając nas na rekach.
- O boże zimna, zabiję Cię Liam zobaczysz - dodałam i zacełęłam płynąć w stronę chłopaka. Chłopak próbował przedemną uciec ale okazał sie dosyć słabym pływakiem więc bez najmniejszego wysiłku go dogoniłam.
- Nie żyjesz - krzyknęłam i zaczełam chlapać chłopaka. Reszta przyjaciół przyłączyła sie do nas i zaczęła się wojna na wodę. Po godzinej zabawie w wodzie wyszliśmy z wody. Wyglądaliśmy jak potwory oczywiście my dziewczyny. Rozmazany makijaż, mokre ubrania włosy rozwalone. Tragedia.Chłopcy pociągneli nas za sobą i każdy zabrał jedną z nas do swojego pokoju, aby dać nam ubrania na przebranie. Udałam się z Liamem. W środku jego królestwa chłopak wyciągnoł z garderoby jego koszulkę i dresy, który póżniej przekazał  mi. Weszłąm do jego łazienki ściągnełam mokre ubrania i założyłam suche. Zmyłam rozmazany makijaż i udałam się z powrotem do chłopaka. Czekał , aż wyjdę z łazienki i sam żeby sam mógł się przebrać. Chłopak znajdował się już w łazience zauważyłam gitarę. Śiegnęłam po nią i zaczęłam grać( wyobraż sb że spiewą to tini i gra na gitarze )

                                                                     Oczami Liama :
Wyglądała tak cudownie w moim dresie tak uroczo, już miałem wychodzić kiedy usłyszałem śpiewającą Tini. Miała przepiękny  głos. Otworzyłem cichutko dżwi aby jej nie przyszkadzać. Ujrzałem dziewczynę, o przepięknym głosie. Widać było, że kocha śpiewać. Po skończonej piosence dziewczyna zobaczyła mnie i się wystraszyła
- przepraszam, nie powinaom  jej dotykać
- Nic się nie stało, przepięknie śpiewsz
- Ha śmieszny jesteś wiesz o tym
- tak wiem ale naprawdę nie żartuję śpiewasz z wielka pasjom
- pasja.. moją pasją jest taniec ...  uwielbiam śpiewać sprawia mi to wiele radości chciała bym zostać zawodowom tancerkom i piosenkarkom to moje największe marzenie
-marzenia są po to aby je spełniać, a ty masz talent
- może kiedyś narazie to tylko wielka pasja, chodźmy już bo zaczną coś podejrzewać - odpowiedziała  i pociągnęła  mnie  za sobą . Tuż przed salonem chwyciłem ja  za nadgarstek i odwróciłem do siebie
- Dam Ci spokuj jak mi coś zaśpiewsz później co ty na to
- dobra, ale chodź już
Pociągnęła mnie i weszlismy  gdzie siedziała całą reszta znajomych i grała w twistera
- Co wy racie be ze mnie przecież to moja ulubiona gra - krzyknął Liam
-No sory jakos tak wyszła nie wracaliście to postanowiliśmy zacząć bez was- odpowiedział Zayn
- Jestem mistrzem -krzykął Liam - kto się ze mną zmierzy, czekam- dodał
- Ja z chęciom - odpowiedziałam i podeszłam do Li
- O stary nie wiesz w co się pakujesz ona nigdy jeszcze nie przegrała w to- dodała Lola
- zobaczymy to o co gramy
- o to że zjesz nutelę łyżeczkom
- nie tylko nie to błagam wszystko tylko nie to proszę Tini błagam
- co boisz się az tak bardzo tej łyżeczki
- błagam ,proszę cię
- dobra to masz jakś pomysł
- tak jak ty przegrasz to zaśpiewasz ze mną a jak ja przegram to zabieram Cię jutro do wesołego miasteczka, co ty na to
- zgoda- podałam chłopakowi rekę i od tamtej pory zaczeła się ostra rywalizacja. Graliśmy zacięcie czułem, że jż nie wytrzymuje w pewnym momencie upadła a ja na nią. Z bliska była jeszcze piękniejsz czułem jej bicie serca, czułem żę się w niej zakochuje
- ej Li złaź ze mnie jestes ciężki- powiedziała zwlając mnie z siebie
-no to wygrałem jestem boski boski Liam boski Liam- krzyczałem biegając wokół niej
- tak i co zadowolony
- bardzo bo zaśpiewsz ze mną a ja nie bedzę musiał oglądać łyżeczki
- no to masz  powód do szczęscia
Chwyciłem gitarę i usiadłem na sofie grając melodie piosenki. Śpiewało mi się z nom cudownie, była nisamowita , kocham ją , ale czy ona pokocha mnie? czy cos poczuje do mnie? mam wielkom nadzieję bedęwlczył o nia o nas


i kolejny zero kom. trochę mi smutno z tego powodu ale trudo piszę bo to kocham i naet jak ktos tego nie czyta czytasz kom dzięki