Rozdział 12:
Kolejny koncert chłopaków z 1D. Kolejny pracowity dzień. Kostiumy, makijaż. To wszystko powoli mnie prze rasta. Krzyczące fanki. Obelgi skierowane w naszą stronę. Powoli mam tego wszystkiego dość. Męczy mnie to. Nie chcę i nigdy nie zrezygnuję z zespołu i dziewczyn. Muszę jakoś sobie dać radę z tym wszystkim. Nasza kariera taneczna nabiera rozmachu. Dostajemy propozycję występu w teledysku, na koncercie czy uroczystych przyjęciach dla gwiazd. Zaczyna się życie takie jak chciałyśmy mieć. No może nie dokładnie takie. Chciałyśmy robić to co zawsze czyli tańczyć.
Siedziałam właśnie w garderobie i poprawiałam makijaż. Szminka, trochę pudru, maskara i gotowe. Nie jestem jakąś tapeciarą. Nie potrzebny mi makijaż. Zazwyczaj nakładam leciutką warstwę, a na mocny pozwalam sobie w wyjątkowych sytuacjach. Ostatnie poprawki i gotowa na show.
Zostało jeszcze 15 min do występu. Co tu po robić? Poszukamy chłopaków, na pewno szfendają się gdzieś koło sceny. Miałam już skierować się w stronę sceny, gdy usłyszałam rozmowę dwóch chłopaków na mój temat. Ciekawe o co chodzi. Wiem że nie można podsłuchiwać, ale cóż w końcu gadają o mnie.
Podeszłam bliżej i uważnie się przysłuchiwałam.
-Louis to nie jest takie proste- o co chodzi. To na pewno głos Liama. Nie rozumiem co ja mam z ty wszystkim wspólnego.
-Stary po wiec jej prawdę, chyba na to zasługuję nie uważasz- jaka prawda o co chodzi, co się dzieje
-Jak? Jak ja jej mam to powiedzieć. Nie jestem tobą-zaczyna się to troszkę robić za gfatmanę
-Najlepiej jak potrafisz. Jesteś muzykiem wykorzystaj to
-Mam jej wyśpiewać jak ja bardzo kocham-co kocham? chyba się przesłyszałam.
Przesunełam się ciut bliżej, ale nie fortunie zaczepiłam o karton i się wywaliłam. Za rogu wyłonili się chłopcy. Li spojrzał na mnie z przerażeniem w oczach. Mi natomiast momentalnie zachciało się płakać. Nie wiem z jakiego powodu. Po policzku spłynęła samotna łza, która po chwili została starta.
-Martina ja ci to wszystko wytłumaczę- podniosłam się z ziemi i spojrzałam w oczy chłopka
-Nic mi nie tłumacz, proszę- odkręciłam się i z powrotem ruszyłam do garderoby. Chyba nie dam rady wystąpić dzisiaj. Chcę do hotelu. Musze to wszystko przemyśleć.
W garderobie siedzieli pozostali, to dobrze przynajmniej nie będę ich szukać.
-Ej dziewczyn, strasznie się źle czuję wystapicie same
-Jasne. Nic ci nie jest- podbiegła Lola
-W głowie misie trochę kręci. Zamówię sobie taksówkę i pojadę do hotelu
W tym momencie do pomieszczenia wpadli pasiasty z brunetem.
-Martina możemy pogadać teraz-spojrzałam na chłopaka. Nie mogłam nie wiem dla czego.
Przecież sama się w nim kocham. Co się ze mną dzieję? Muszę pomyśleć, odpocząć od tego wszystkiego.
-Przepraszam Li nie teraz. Spotkamy się w hotelu, udanego koncertu- rzuciłam i wyszłam. W miedzy czasie zamówiłam taxi, która po 10 min przyjechała. Wsiadłam i odjechałam prosto do hotelu.
Oczami Li:
Cholera. Do wiedziała się wszystkiego. Teraz jak wszystko wie nie mogę jej tak zwyczajnie odejść.
-Kurwa-komnełem w kanapę- to moja wina.
Wszyscy spojrzeli na mnie jak na debila. W sumie to im się nie dziwię
-Stary u spokuj się. Co się stało?- zapytał mulat.
-Tini usłyszała jak mówiłem Luisowi że ją kocham-nie mogłem tego dłużej ukrywać, musiałem im powiedzieć
-Co?-wydukały dziewczyny
-To. Kocham Martinę, za do wolnone
-To wspaniale- krzyknął Zayn
-Stary ty nic nie rozumiem
-Rozumiem i to więcej niż ty. Martina mi się kiedyś zwierzyła że się w tobie zakochała
-Co?-oczy mało nie wyskoczyły mi
-Debilu musisz z nią pogadać po koncercie.
Po koncercie od razu ruszyłem do hotelu, nie czekając na innych. Muszę z nią pogadać.
Po kilkunastu minutach wsiadłem do windy i wcisnełem odpowiedni numerek z danym piętrem.
Stanęłem przed drzwiami i własnie teraz nasunęły mi się pytania. Co ja jej mam powiedzieć? Jak zaeraguje? Co będzie dalej?
Zapukałem da razy i czekałem na jaki koolwiek znak dziewczyny. Usłyszałem tylko liche proszę, poczym na cisknełem klamkę i zanlazłęm się w pomieszczeniu. Dziewczyna siedziała na środku łóżka z podciągniętymi nogami do brody. Usiadłem na skraju łóżka i spuściłem głowę.
- Martina ja przepraszam to nigdy się nie po wino zdarzyć
-Głupku nie przepraszaj tylko mnie pocałuj-nakazała.
Co? Co ona powiedziała? Popatrzyłem na nią z niezrozumieniem.
-Długo będę czekać- nalegała. Cóż raz się żuję morze to moja szansa.
Przybliżyłem się do dziewczyny i chwyciłem w dłonie jej twarz. Popatrzyłem w jej śliczne paczadła, po czym złożyłem na jej ustach czuły pocałunek. On jednak nie chciał przestawać na tym, bo przysunęła się znacznie bliżej mnie.
Oczami Martiny:
Przysunęłam się bliżej Liama. Tak bardzo go pragnęłam, to i teraz. Dłońmi zjechałam na sam dół jego koszulki i podciągnęłam do góry. Chłopak bez problemu się jej pozbył. Zdziwiło mnie coś zaniechał pocałunków.
-Martina ja nie chcę żebyś później żałowała i żeby nasza przygoda zakończyła się na tej przygodzie
-Dla mnie to dopiero początek- Chyba go przekonałam, bo powrócił do wcześniejszej roboty. Całował tak za chłanie jak by walczył o powietrze. Delikatnie połorzył mnie na łóżku i przejechał językiem po dolnej wardze. Z wielka ochotą wpuściłam go do środka. Nasze jezyki toczył zaciętą walkę, oboje chcieliśmy dominować.
Chłopak złapał za róg mojej koszulki i podciągnął go do góry. Pomogłam się mu pozbyć zbędnego materjału, który wylądował gdzieś w koncie. Dobrze że ja i Li mamy odzielne pokoje, nik nam nie przyszkodzi, ale i tak mogą tu wejść.
-Li-oderwałam się od chłopaka-a reszta
-Spokojnie, pojechali na imprezę- powrócił do całowania.
Swoimi pocaunkami zjechał na moja szyję, która zaczął sać i całować. No tak jutro będę miała malinkę. Jego ręce powędrował do zapięcia z którym poradził sobie natychmiastowo. Zaczął sać i masować moje sutki. Ja natomiast pojękiwałam z nadmiaru rozkoszy, ale długo tak nie wytrzymam. Zaraz dojdę.
-Li-wyjąkałm-proszę przestać zaraz dojdę
-Spokojnie-Pomasował moje piersi i zszedł niżej.
Dobrał się do rozporka moich spodni, które w mgnieniu oka znalazły się na podłodze. Nie pozostałam mu dłużna. Przy tym od razu pozbyłam się jego bokserek. Rozszerzył moje nogi i zaczął całować zewnętrzną stronę ud. Po dojściu do mojego czułego miejsca. Uniusł moja pupę i zsunął majtki. Przejęchał językiem po mojej łachtace i przeniusł się do mojej twarzy
-Gotowa-zapytał.
Skinęłam głową na tak i jeszcze bardziej rozłożyłam nogi. Chłopak chwycił sowjego "przyjaciela" w dłonie i umiejscowił go przy moim odwarku. Spojrał ostatni raz na mnie, dając mi do zrozumienia czy na pewno. Bez zastonowienia pokiwałam głową i czekałam na kolejny ruch. Chłopak wszedł we mnie po czym odczekał chwile, aby dać mi się przyzwyczajcić.
Poruszał się na początku powoli, lecz później swoje ruchy przyspieszył z zdwojąną siło. Z moich ust wydobywały się głośne jęki i nawoływanie, aby przyspieszył. Chłopak jak na zawołanie słuchał moich rozkazw i wykonywał je bez marudzenia.
Czułam że zarz dojdę. Li raczej też.
-Liam-Jęknęłam i wygięłam się w łuk. Chłopak zrobił to samo i opadł na mnie. Poczułam ciepło wewnątrz siebie. Ostroznie wysunął się ze mnie i opadł obok mnie. Przykrył nas kołdrą i zgarnął mnie w swój uścisk.
-Kocham cię-szepnął mi na ucho delikatnie przygryzając jego płatek
-Ja ciebie też- odpowiedziała. To była najlepsza noc w moim życiu.
Boże co ja napisałam. Nie mogę w to uwiaerzyć. Przerpaszam jeżelito nie tak powino wyglądac,ale nie jestem ekspertem. Pierwszy raz coś takiego napisałam. Sorki za błędy i zapraszam do komętowania.
Zapraszam na Przyjaźń i pasja opowiadanie o 1Di 5 SOS.
http://przyjaznipasj.blogspot.com/
2 komentarze:
Lubie ten rozdział i to jak haha ;)
http://one-direction-in-our-life.blogspot.com/ w ogóle zapraszam również do siebie na dwa ostatnie rozdziały, mam nadzieję, że będzie ci się mile czytało :)
Haha fajny:)
Zapraszam na mojego bloga o Harrym i Harriet:)
http://love-is-the-answer-harry-styles.blogspot.com/
Prześlij komentarz