poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Rozdział zawiera sceny +18

Rozdział 12:

Kolejny koncert chłopaków z 1D. Kolejny pracowity dzień. Kostiumy, makijaż. To wszystko powoli mnie prze rasta. Krzyczące fanki. Obelgi skierowane w naszą stronę. Powoli mam tego wszystkiego dość. Męczy mnie to. Nie chcę i nigdy nie zrezygnuję z zespołu i dziewczyn. Muszę jakoś sobie dać radę z tym wszystkim. Nasza kariera taneczna nabiera rozmachu. Dostajemy propozycję występu w teledysku, na koncercie czy uroczystych przyjęciach dla gwiazd. Zaczyna się życie takie jak chciałyśmy mieć. No może nie dokładnie takie. Chciałyśmy robić to co zawsze czyli tańczyć.

Siedziałam właśnie w garderobie i poprawiałam makijaż. Szminka, trochę pudru, maskara i gotowe. Nie jestem jakąś tapeciarą. Nie potrzebny mi makijaż. Zazwyczaj nakładam leciutką warstwę, a na mocny pozwalam sobie w wyjątkowych sytuacjach. Ostatnie poprawki i gotowa na show.
Zostało jeszcze 15 min do występu. Co tu po robić? Poszukamy chłopaków, na pewno szfendają się gdzieś koło sceny.  Miałam już skierować się w stronę sceny, gdy usłyszałam rozmowę dwóch chłopaków na mój temat. Ciekawe o co chodzi. Wiem że nie można podsłuchiwać, ale cóż w końcu gadają o mnie.
Podeszłam bliżej i uważnie się przysłuchiwałam.
-Louis to nie jest takie proste- o co chodzi. To na pewno głos Liama. Nie rozumiem co ja mam z ty wszystkim wspólnego.
-Stary po wiec jej prawdę, chyba na to zasługuję nie uważasz- jaka prawda o co chodzi, co się dzieje
-Jak? Jak ja jej mam to powiedzieć. Nie jestem tobą-zaczyna się to troszkę robić za gfatmanę
-Najlepiej jak potrafisz. Jesteś muzykiem wykorzystaj to
-Mam jej wyśpiewać jak ja bardzo kocham-co kocham? chyba się przesłyszałam.
Przesunełam się ciut bliżej, ale nie fortunie zaczepiłam o karton i się wywaliłam. Za rogu wyłonili się chłopcy. Li spojrzał na mnie z przerażeniem w oczach. Mi natomiast momentalnie zachciało się płakać. Nie wiem z jakiego powodu. Po policzku spłynęła samotna łza, która po chwili została starta.
-Martina ja ci to wszystko wytłumaczę- podniosłam się z ziemi i spojrzałam w oczy chłopka
-Nic mi nie tłumacz, proszę- odkręciłam się i z powrotem ruszyłam do garderoby. Chyba nie dam rady wystąpić dzisiaj. Chcę do hotelu. Musze to wszystko przemyśleć.
W garderobie siedzieli pozostali, to dobrze przynajmniej nie będę ich szukać.
-Ej dziewczyn, strasznie się źle czuję wystapicie same
-Jasne. Nic ci nie jest- podbiegła Lola
-W głowie misie trochę kręci. Zamówię sobie taksówkę i pojadę do hotelu
W tym momencie do pomieszczenia wpadli pasiasty z brunetem.
-Martina możemy pogadać teraz-spojrzałam na chłopaka. Nie mogłam nie wiem dla czego.
Przecież sama się w nim kocham. Co się ze mną dzieję? Muszę pomyśleć, odpocząć od tego wszystkiego.
-Przepraszam Li nie teraz. Spotkamy się w hotelu, udanego koncertu- rzuciłam i wyszłam. W miedzy czasie zamówiłam taxi, która po 10 min przyjechała. Wsiadłam i odjechałam prosto do hotelu.

Oczami Li:
Cholera. Do wiedziała się wszystkiego. Teraz jak wszystko wie nie mogę jej tak zwyczajnie odejść.
-Kurwa-komnełem w kanapę- to moja wina.
Wszyscy spojrzeli na mnie jak na debila. W sumie to im się nie dziwię
-Stary u spokuj się. Co się stało?- zapytał mulat.
-Tini usłyszała jak mówiłem Luisowi że ją kocham-nie mogłem tego dłużej ukrywać, musiałem im powiedzieć
-Co?-wydukały dziewczyny
-To. Kocham Martinę, za do wolnone
-To wspaniale- krzyknął Zayn
-Stary ty nic nie rozumiem
-Rozumiem i to więcej niż ty. Martina mi się kiedyś zwierzyła że się w tobie zakochała
-Co?-oczy mało nie wyskoczyły mi
-Debilu musisz z nią pogadać po koncercie.

Po koncercie od razu ruszyłem do hotelu, nie czekając na innych. Muszę z nią pogadać.
Po kilkunastu minutach wsiadłem do windy i wcisnełem odpowiedni numerek z danym piętrem.
Stanęłem przed drzwiami i własnie teraz nasunęły mi się pytania. Co ja jej mam powiedzieć? Jak zaeraguje? Co będzie dalej?
Zapukałem da razy i czekałem na jaki koolwiek znak dziewczyny. Usłyszałem tylko liche proszę, poczym na cisknełem klamkę i zanlazłęm się w pomieszczeniu.  Dziewczyna siedziała na środku łóżka z podciągniętymi nogami do brody. Usiadłem na skraju łóżka i spuściłem głowę.
- Martina ja przepraszam to nigdy się nie po wino zdarzyć
-Głupku nie przepraszaj tylko mnie pocałuj-nakazała.
Co? Co ona powiedziała? Popatrzyłem na nią z niezrozumieniem.
-Długo będę czekać- nalegała. Cóż raz się żuję morze to moja szansa.
Przybliżyłem się do dziewczyny i chwyciłem w dłonie jej twarz. Popatrzyłem w jej śliczne paczadła, po czym złożyłem na jej ustach czuły pocałunek. On jednak nie chciał przestawać na tym, bo przysunęła się znacznie bliżej mnie.

Oczami Martiny:
Przysunęłam się bliżej Liama. Tak bardzo go pragnęłam, to i teraz. Dłońmi zjechałam na sam dół jego koszulki i podciągnęłam do góry. Chłopak bez problemu się jej pozbył. Zdziwiło mnie coś zaniechał pocałunków.
-Martina ja nie chcę żebyś później żałowała i żeby nasza przygoda zakończyła się na tej przygodzie
-Dla mnie to dopiero początek- Chyba go przekonałam, bo powrócił do wcześniejszej roboty. Całował tak za chłanie jak by walczył o powietrze. Delikatnie połorzył mnie na łóżku i przejechał językiem po dolnej wardze. Z wielka ochotą wpuściłam go do środka. Nasze jezyki toczył zaciętą walkę, oboje chcieliśmy dominować.
Chłopak złapał za róg mojej koszulki i podciągnął go do góry. Pomogłam się mu pozbyć zbędnego materjału, który wylądował gdzieś w koncie. Dobrze że ja i Li mamy odzielne pokoje, nik nam nie przyszkodzi, ale i tak mogą tu wejść.
-Li-oderwałam się od chłopaka-a reszta
-Spokojnie, pojechali na imprezę- powrócił do całowania.
Swoimi pocaunkami zjechał na moja szyję, która zaczął sać i całować. No tak jutro będę miała malinkę.  Jego ręce powędrował do zapięcia z którym poradził sobie natychmiastowo. Zaczął sać i masować moje sutki. Ja natomiast pojękiwałam z nadmiaru rozkoszy, ale długo tak nie wytrzymam. Zaraz dojdę.
-Li-wyjąkałm-proszę przestać zaraz dojdę
-Spokojnie-Pomasował moje piersi i zszedł niżej.
Dobrał się do rozporka moich spodni, które w mgnieniu oka znalazły się na podłodze. Nie pozostałam mu dłużna. Przy tym od razu pozbyłam się jego bokserek.  Rozszerzył moje nogi i zaczął całować zewnętrzną stronę ud. Po dojściu do mojego czułego miejsca. Uniusł moja pupę i zsunął majtki. Przejęchał językiem po mojej łachtace i przeniusł się do mojej twarzy
-Gotowa-zapytał.
Skinęłam głową na tak i jeszcze bardziej rozłożyłam nogi. Chłopak chwycił sowjego "przyjaciela" w dłonie i umiejscowił go przy moim odwarku. Spojrał ostatni raz na mnie, dając mi do zrozumienia czy na pewno. Bez zastonowienia pokiwałam głową i czekałam na kolejny ruch. Chłopak wszedł we mnie po czym odczekał chwile, aby dać mi się przyzwyczajcić.
Poruszał się na początku powoli, lecz później swoje ruchy przyspieszył z zdwojąną siło. Z moich ust wydobywały się głośne jęki i nawoływanie, aby przyspieszył. Chłopak jak na zawołanie słuchał moich rozkazw i wykonywał je bez marudzenia.
Czułam że zarz dojdę. Li raczej też.
-Liam-Jęknęłam i wygięłam się w łuk. Chłopak zrobił to samo i opadł na mnie. Poczułam ciepło wewnątrz siebie. Ostroznie wysunął się ze mnie i opadł obok mnie. Przykrył nas kołdrą i zgarnął mnie w swój uścisk.
-Kocham cię-szepnął mi na ucho delikatnie przygryzając jego płatek
-Ja ciebie też- odpowiedziała. To była najlepsza noc w moim życiu.


Boże co ja napisałam. Nie mogę w to uwiaerzyć. Przerpaszam jeżelito nie tak powino wyglądac,ale nie jestem ekspertem. Pierwszy raz coś takiego napisałam. Sorki za błędy i zapraszam do komętowania.

Zapraszam na Przyjaźń i pasja opowiadanie o 1Di 5 SOS.
                     http://przyjaznipasj.blogspot.com/
                     

sobota, 9 sierpnia 2014

Rozdział 11
Dzień koncertu:

Dzisiaj jest koncert chłopaków, a nasz pierwszy występ na tak wielkiej scenie z światowymi gwiazdami.
Wszyscy siedzieli w garderobie i się przyszykowali to występy. Lou makijażystka  chłopaków wnosiła ostatnie poprawki na naszych twarzach. Kostiumy, makijaż, fryzura, dodatki wszystko idealnie z sobą się zgrywało. Za dziesięć minut wchodzimy na scenę. Stres, stres i jeszcze raz stres. Chłopaki nas pocieszali, abyśmy się tak nie stresowały. Nasze parki się obściskiwały i życzyli nawzajem szczęścia. Pomiędzy mną a Lisiem nic się nie zmieniło. Powoli tracę nadzieję że kiedy kolwiek będziemy razem.
Nasze stroję były wspaniałe chłopaki byli odstawieni ( jak zwykle). My byłyśmy ubrane tak( każda dziewczyna miała inny kolor bejzboluwki i ful campu) .
Zostało 5 min. Wszystkie światła zgasły. Stanęłyśmy wszystkie na swoich miejscach. Chłopaki tak że.
Zabrzmiały pierwsze nuty piosenki  "What Makes You Beautiful ".  Za prezętowałyśmy swój pierwszy układ. Wyszło wspaniale. Dalej leciało jak z górki. Wygłupy, pytania z tt i piosenki wszystko wyszło idealnie. Chłopaki oczywiście pochwalili się swoim zdobyczami.
Koncert trwał 2 godziny. Zmęczeni zeszliśmy z sceny i udaliśmy się do garderoby. Tam przyszedł menadżer  chłopaków i pogratulował wszystkim występu. Zmęczeni wróciliśmy do hotelu. Jutro wylatujemy do innego miasta. Za dwa dni kolejny koncert i tak wkółko. Dzisiejszy występ postanowiliśmy oblać. Mieliśmy zamiar wybrać się do najlepszego klubu w mieście. Za godzinę wszyscy spotykamy się w salonie. Weszłam z Lolą do swojej sypialni. Zabrałam czystą bieliznę z walizki i poszłam wziąść prysznic. Po 10 min. maiałam już na sobie swoje skompom bieliznę. Po mnie weszła dziewczyna. JA w tym czasie wysuszyłam sobie włosy i pomalowałam paznokcie, gdy Lola wyszła uczyniła to samo. Po zrobieniu sobie nawzajem włosów i makijażu wybrałyśmy ciuszki. Lola wybrała taki zestaw:. Ja za to postanowiłam trochę poszaleć i poderwać jakiś koleś,a być może troszkę zaszaleć. Może w ten sposób Li zauważy mnie lub będzie o mnie zazdrosny. No to wracając do rzeczy założyła to:
Gotowe wyszłyśmy z pokoju w salonie już wszyscy czekali. Marika założyła to:  Majka to:  A Carla to:   To się postarały.
-Dziewczyny wyglądacie bosko-podeszłam do przyjaciółek i chłopaków
-No ja widzę że ty też niczego sobie w tej sukience  chłopcy będą wodzi za tobą oczami.- zażartowała Carla
-Mam taki zamiar, jeżeli żaden facet nie pofadyguje się do mnie to ja się pofadaguję do niego
- I tak trzymaj małą-przybiłam z Calą piąteczkę
-To jak idziemy, czy macie zamiar stać tak do rana i się gapić na mój tyłek chłopcy- dziewczyny się zoriętowały bo od razu chłopcy dostali w łeb ja tylko wybuchłam śmiechem- Dobra chodzcie już.
Droga do klubu zajęła nam 15 min. Weszliśmy bez czekania na kolejkę i to wszystko dzięki naszym kochanym 1D. Jak to czasami się opłaca mieć sławnych przyjaciół. Wchodząc od razu można poczuć zapach alkoholu. Muzyka była na tyle głośna że było ja słychać za nim weszło się do klubu.
Zabawa się rozkręca. Za jeliśmy stolik dla vip i zamówiliśmy alkohol. Zamówienia zbierał przystojny kelner, bardzo przystojny kelner. Cały czas się na mnie gapił, ja to wykorzystałam i się jeszcze bardziej nachyliłam udając że poprawiam but udustępniając mu widok na swój dekold. Dziewczyny od razu  załapały o co chodzi. Często odstawialiśmy takie numery. Dziewczyny zaczęły szeptać coś między sobą i tłumaczyć chłopakom o co chodzi. Ubaw po pach. Kelner tak się slinił że nawet nie zauważył gapiących się przyjaciół na niego. Wyprostowałam się i usiadłam jak w poprzedniej pozycji.
- Aż tak bardzo Ci się spodobały moje cycki że ślinisz się na ich widok- skierowałam swoje  słowa do kelnera. Od razu odżył. Widać na jego twarzy zakłopotanie.
-Ych...nie...to ja pójdę po napoję- jąkał się i oddalił od naszego stolika.
Wszyscy wybuchli śmiechem. To nie moja wina że działam tak na mężczyzn. To chyba dobrze że podkreślam swoje atuty i je wykorzystuję.
-Biedny chłopak, coś ty mu zrobiła-odezwał się pasiasty przez śmiech.
-Nic, poprawiałam sobie tylko buta- w zruszyłam ramionami-to nie moja wina że tak bardzo pociągam  faceta-dodałam
W naszą stronę zmierzał kelner z drinkami. Znasz alkohol, by później go sączyć. Wszyscy się świetnie bawili, nawet Li pozwolił sobie na napici się. Przy stoliku siedziałam z Carla i nabijałyśmy się z wszystkich pustych lasek, które próbowały wyciągnąć faceta do łazienki na szybki sex. Drink za drinkiem. Po kilkunastu piosenkach dosiadł się Lou z Lolą.
-Martina widzisz tamtą laskę przy barze która się przystawia do kolesia
-Tak, a co?
-Załóżmy się- popatrzyłam na chłopak, ale dałam mu znak aby dalej mówił - jeżeli odbijesz tej lasce facet do którego się tak usilnie przystawia, zatańczysz z nim piosenkę i ma ci postawić drinka
-A co będzie moja nagrodą?
-A co proponujesz?
-Zabierasz mnie do najlepszego klubu jaki znajdziesz i pijesz ze mną cały wieczór
-Stoi
-To zaczynamy zabawę.
Dokończyłam drinka, wstałam i spojrzałam po przyjaciołach. Widać chłopaki za bardzo w to nie wierzyli, ale dziewczyny wiedziały na co mnie stać. skierowałam się do baru do nawet przystojnego blondyna i do tej zdzirowatej laski. Akurat miejsce koło chłopak było wolne. Siadłam na obrotowym ksześle i zamówiłam drinka. Ukradkiem zerkałam na blondyna, widziałam że mi się przygląda. Czas działać. Załozyłam noge na nogę i podwinęłam trochę kieckę. Wiedziałam że chłopak m się przygląda.
-Cześć jestem Martina, ale dla przyjaciół Tini.-wyciągnęłam rękę i kierowałam ją  do chłopaka i tej blondyneczki. Widać że laska się wkurzyła.
- Cześć jestem Dan-od wzajemnił mój gest
-Hej a ja jestem Paula- wyszczerzyła się widać że nie jest zbyt zadowolona- a ty tu przypadkiem nie jesteś z przyjaciółmi-wysyczała
- Jestem, ale on nie u mią się bawić więc postanowiłam że poszukam lepszych towarzysz do zabawy
-No to morzę drinka
-chętnie
Ale ten chłopak to frajer, ale wydawał się sympatyczny. Piliśmy gadaliśmy. Zabawa się rozkręca, trzeba jeszcze na parkiet zaciągnąć
-Dan może zatańczył byś ze mną
-Jasne- złapał mnie za rękę i ciągnął na parkiet
-A ja?-odezwała się blond plastik
-Przykro mi skarbie teraz on jest mój- szepnęłam jej na ucho i udałam się na parkiet.
Odwróciłam się do chłopak tyłem i zaczęłam poruszać swoja pupą po przyrodzeniu. Widać że mu się spodobało bo przy sunął  mnie bliżej i oddaliśmy się w rut mózyki

                                                                    Oczami Louisa:
Ta laska jest genjalna. Jak ona wyciągnęła faceta na ten parkiet  odbiła go tamtej lascę. Szczerze sam bym się nie oparł takiemu widokowi, ale ja mam Lolę i ją kocham. Czyli przegrałem zakład, kurwa muszę ja zabrać do tego klubu. Już chyba wiem nawet gdzie.

                                                                   Oczami Liama:
Kurwa. Dlaczego Lou zaproponował ten zakład, na jego miejscu po winem być teraz tam ja. Czy jestem zazdrosny tak jak cholera. Muszę jej wyznać wszystko bo w końcu ją ztracę.