wtorek, 29 lipca 2014

Informacjon


Hej i czołem zapraszam wszystkich do czytania mojego bloga.
Nie wiecie ile mi sprawia radości pisania tego bloga.
Kocham to co robię.
Czasami przejmuję się bardzo małą liczbom komentarzy, ale to szczegół.

Nie długo pojawi się kolejny rozdział opisujący dalsze przygody bohaterów.
Jeżeli macie jakieś sukedie dotyczące bloga, to daj znać w postaci komentarza.
Podajcie propozycje tego czego chcielibyście zobaczyć w blogu.

Zaproponujcie swoim znajomym lub innym, blogerom mojego bloga.
Zapraszam również na http://przyjaznipasj.blogspot.com/ Alex Black.

poniedziałek, 28 lipca 2014

Rozdział 10:
Oczami Martiny:

Po udanym locie zameldowaliśmy się do hotelu. Menadżer chłopaków wynajął na duży apartament przypominający normalny dom. Kuchnia, salon, dwie łazienki i pięć pokoi. Trochę mało skoro jest nas dziesiątka, ale nie trudno było się podzielić. Niall i Marika, Zayn i Majka, Harry i Carla. Ja wzięłam pokój z Lolą, a Li z pasiastym.
Nie miałam zamiaru się porządnie rozpakowywać, bo i tak za kilka dni wyjeżdżamy. Dzisiejszy dzień mieliśmy na szczęście wolny. Chyba jako jedyne miałyśmy łazienkę w pokoju. To dla nas plus. Lola szperała coś w walizce. Ja postanowiłam wziąć orzeźwiającą  kąpiel. Podeszłam do łazienki i wyjęłam potrzebne kosmetyki i bieliznę. Tego było mi trzeba. Zimne krople spadały na moje ciało. Po skączonej  kąpieli owinęłam się puszystym ręcznikiem. Zmyłam resztki makijażu i wysuszyłam włosy. Założyłam świeżą bieliznę i wyszyłam z pokoju. Podeszłam do walizki i wygrzebywałam jakiś odpowiedni zestaw. W tym momecie do pokoju wparował Lou
- Louis! Co ty tu robisz zapukać to nie łaska?- wydarłam się na chłopak, zakrywając się jakąś bluzka.
- Sory, ładne ciałko
- Louis!
- No już, przyszedłem Ci powiedzieć że idziemy na miasto, a później do jakieś klubu  i jeżeli chcesz iść z nami to wychodzimy za 30 min, a po za tym złość piękności szkodzi
- Spadaj dupku
Chłopak już nie było w moim pokoju. Dokończyłam szperanie w mojej walizce ostatecznie zdecydowanie się na to:
( tylko nie takie buty. Raczej takie)
Do tego zrobiłam makijaż. Włosy pozostawiłam na wolności. Byłam gotowa. Wyszłam z pokoju, chyba już tylko czekali na mnie.
- No nareszcie księżniczka wyszła, a po za tym tobie chyba złość nigdy nie zaszkodzi
- Spierdalaj Louis, myślisz że się nie odegram
- Dobra chodźcie już- na bonknął Li
Ruszyliśmy na miasto. Pozwiedzaliśmy trochę o ile można to tak nazwać. Po drodze się wygłupialiśmy. Kocham moją paczkę. Wybiła godzina 20. Chłopaki zabrali nas do najlepszego klubu w mieście. Na szczęście nie musieliśmy stać w kolejce bo ochroniarz bez najmniejszych namowy nas wpuścił do klubu dla strefy vip. Impreza się rozkręca. Chłopaki zamówili nam alkohol. Parkiet był nasz. Przy okazji trafiliśmy na jakąś bitew zespołów. Od razu się z dziewczynami zgłosiliśmy.  Walka się zaczęła. Ludzie zrobili miejsce na parkiecie. Dj zapuścił muzykę i się zaczęło. Na początku zaczęli nasi rywale, nawet im szło, ale nie tak jak nam. Wiem można to nazwać egoimzem, ale tak prawda. Zmietliśmy rywali z parkietu. W klubie rozległy się brawa i okrzyki. Wróciliśmy z parkietu do chłopaków. Od razu dopadłam się do cieczy. Dziewczyny wyciągnęły chłopaków na parkiet, oczywiście została nasza nie szczęsna czwórka. Trochę mi się nudziło. Zabrałam swoich towarzyszy na parkiet. Zabawa się rozkręca. Lola trochę za dużo wypiła, bo zaczęła się przystawiać do Lou. Chłopakowi to nie przyszkadzało. Ciekawa jestem jaka będzie ich reakcja jutro jak się dowiedzą.
Bawiliśmy się do godzinny 2. Trzeba było się zbierać Nie byliśmy bardzo pijani. Sory oprócz Lou i Loli. Szliśmy sobie spokojnie do hotelu, gdy nagle Lou wyznał Lolce  miłość. My staliśmy jak wryci i wpatrywaliśmy się tej scenie. Oczywiście dziewczyna też mu wyznała miłość i zaczęli się całować. Boże kolejni. To już każdy wiedział w kim kochała się Lola. To teraz zostałam tylko ja i Li. Nie będę się tym teraz przejmować. Ruszyliśmy do naszego tymczasowego miejsca zamieszkania. Oczywiście Louis wpakował sie do mojego pokoju z Lolką, nawet nie chcę myśleć co oni tam będą robić. Zostało mi tylko spanie na kanapie. Wszyscy rozeszli się do swoich pokoi. Ta noc nie była spokojna. Z każdego pokoju można było usłyszeć jęki rozkoszy, prócz Li bo raczej nie miał z kim. Nie mogłam usnąć, było zbyt głośno od ty stękań. Wyszłam na balkon i oparłam się o barierkę w celu przewietrzenia trochę. Dzisiaj mamy próbę, a znając życie to będzie porażka. Dochodziła 4 nad ranem, a ja nadal nie spałam. Dzisiejsza noc nie była chłodna, więc udałam się do pokoju w celu zabrania 2 kocy  i kilku poduszek. Może to nie najwygodniejsze rozwiązanie ale nie mam wyjścia muszę się trochę przespać, bo jutro nie będę wstanie nic wymyślić sensownego. Rozłożyłam jeden koc i poduszki. Położyłam się na swoim legowisku i przykryłam kocem. W końcu udało mi się usnąć.
                                                                      ~*~
Obudziły mnie jakieś szmery i śmiechy. Uchyliłam lekko powieki w celu ujrzenia co się dzieje. Na demną stała cała zgraja i się mi dziwnie przyglądała.
- Co się tak gapicie. Idzie stąd  spać mi się chcę- naciągnęłam kołdrę na głowę i próbowałam usnąć
- Ej księżniczko bo my mamy takie jedne pytanie - szturchnął mnie Mailk
- Dobra idzie do salonu i dajcie mi 2 min.
Cała zgraja poszła do salonu. Ja w tym czasie porościągałam  mięśnie które nie miłosiernie mnie bolały. Weszłam do salonu i usiadłam na wolnym miejscu.
- To co ty robiłaś na balkonie?-zapytał ponownie mulat
- Po pierwsze Lola zajęła mój pokój z Lou i byłam skazana sapać na kanapie. Po drugie to mnie uprzecie zanim wszyscy jednej nocy macie zamiar się pieprzyć. Jak jedni skończyli  to następni zaczęli i tak w kółko. Przez te wsze stęki nie dało się usnąć więc położyłam się na balkonie.
Ich miny były bez cenne. Każdy zerkał na siebie. Widać po nie których za żenowanie. Natomiast Li wybuchł smiechem, a po nim reszta.
- Idę wziąć kąpiel bo za 2 godziny mamy próbę - udałam się do swoje go pokoju. Nawet nie patrzyłam na łóżko. Nie chciałam wiedzieć w jakim jest stanie. Zabrałam czystą bieliznę i weszłam do łazienki. Wzięłam relaksującą kąpiel, która zajęła mi 30min. Ubrałam na siebie bielizne i wysuszyłam włosy. Z walizki wyciągnęłam i założyłam. Zrobiłam leki makijaz i gotowa. Zabrałam jeszcze torbę na trening i wyszłam z pokoju.
- To co śniadanko i na prubę.

czwartek, 17 lipca 2014


Rozdział 9:


Dwa miesiące później:
                                                               Oczami Martiny:
Kolejna notka do pamiętnika.
Schowałam notes do kryjówki i dokończyłam pakowanie. Pewnie się zastanawiacie gdzie się wybieram. To może zacznę od początku.
Nasza formacja taneczna wygrała konkurs organizowany przez chłopaków. Spokojne nie wygrałyśmy tego tylko ze względy że znamy chłopaków. Sędziami były największe gwiazdy tańca. Łatwo nie było to wygrać ale się udało. Dzisiaj wieczorem wyjeżdżamy z chłopakami w trasę koncertową na której będziemy tańczyć.
Przez te dwa miesiące trochę się zmieniło. Po pierwsze wygrałyśmy konkurs i jedziemy w trasę. Nie które gwiazdy składają nam nam propozycje wystąpienia w ich teledysku lub zatańczeniu na jakimś koncercie. To niesamowite że przez jeden program walczą o nas wielkie gwiazdy. Po drugie co do naszej paczki znajomych. Carla z nowy przefarbowała włosy. Tym razem na czerwony. Na pewno jej do twarzy w tym kolorze niż w zielonym. A po za tym nic się nie zmieniło w naszej pace przyjaciół wszyscy zachowują się i wyglądają jak dwa miesiące temu. Co do par to może zacznę od Nialla i Mariki. Nadal są razem widać że się kochają. Nie powiedziałam  blondasowi o moich uczuciu którym darzyłam go kilka miesięcy temu. I nie mam takiego zamiaru. Nie chce psuć szczęścia mojej przyjaciółki z resztą już nie czuję do niego praktycznie nic po za tym że go uwielbiam i traktuje jak brata. Harry i Carla również są parą  Tak samo jak z poprzednimi tez się kochają. Częstą się kłócą ale po 5 min. zaraz się godzą i mówią jak siebie  kochają. To chyba nazywa się prawdziwa miłość. Zayn i Majka. To jest ciekawe. Ta para jest nie do zrozumienia. Podczas świętowania mulat wyznała Mai miłość. Ona mu też. Trochę musiałam im pomóc umawiałam ich na randki itp. Ale poskutkowało. Są parą i to mnie najbardziej cieszy. Cała trzy pary o głosili  przed naszym wyjazdem w trasę że oficjalnie są parami. To fajnie przynajmniej ich życie się ułożyło. Co do pozostałej czwórki w tym ja nic się nie zmieniło. Nadal jesteśmy wolni. Lou na siłe próbuje znaleźć dziewczynę, bo już ma dosyć samotności, ale mu to nie wychodzi. Lola darzy jakiegoś chłopak ale nikomu  nie chcę o tym powiedzieć. Trudno to jej sprawa. Mam nadzieje że jej się uda. Li jak to Li. Ostanio się dziwnie zachowuje w ogóle zachowuje się w moim towarzystwie dziwnie nie wiem o co mu chodzi. I Ja. Nadal daże Li uczuciem, ale z każdym dniem mam świadomość że to wszystko na marne. Bardzo bym chciała się z nim spotykać być jego dziewczyną ale nie wszystko musi być tak jak ja chcę. Skończyłam zamykać już czwartą walizkę. Czego tak dużo ich? Wyjeżdżamy na 6 miesięcy to dużo. Tyle bez rodziny jak wkońcu zaczęło mi się z nimi układać, ale marzenia też mam i chcę jej spełnić. Zawołałam tatę aby pomógł mi staszczyć te walizki na dól bo za godzinę będą chłopaki.
- Boże dziecko po co Ci aż cztery walizki.
- Spokojnie jak będę wracać do będę za pewne pięć
- A to niby dla czego i co ty tam na pakowałaś
- Ubrania, buty, kosmetyki itp., a znając mnie kupię sobie jeszcze parę rzeczy po drodze.
- Rozumiem, nie za pomnij  tylko o karcie którą Ci dałem . Masz na niej na razie pięć tysięcy, ale będziemy Ci z mamą przelewać dodatkowy tysiąc. Powinno Ci wystarczyć.




 Ty żartujesz przecież ja nie wydam takiej kwoty. Jesteście kochani- żuciłam się tacie na szyje i go wyściskałam. Z niósł moje walizki do korytarza a ja w tym czasie się przebrałam i umalowałam.




. Byłam gotowa. Zbiegłam na duł i zaczęłam żegnać się z rodzicami, bo dostałam sms że za chwilę przyjadą po mnie chłopaki z dziewczynami. Strasznie będzie mi ich brakować. Po domu rozległ się dźwięk dzwonka. Pobiegłam i otworzyłam drzwi. Stał w nich Li i Zaynem. Przywitałam się z nimi i wpuściłam do środka.
- To gdzie masz te walizki?-zapytał Zayn
- Tu
- Boże dziewczyno więcej tego nie było?
- Co?
- Stary my nie wyrobimy, z noszeniem walizek. Kolejna ma cztery walizki.
Chłopaki zabrali moje walizki, a ja ostatni raz pożegnałam  się z rodzicami. Po tym wybiegłam z domu i pobiegłam do stojącego busa na. Wszyscy byli już w środku przywitałam się z nimi.
- Hej ludziska- wyszczerzyłam się i siadłam pomiędzy Lou i Lolą. 
- Hej- wszyscy mi odpowiedzieli
- Dziewczyny mam pytanie czy też narzekali jak brali wasze walizki?
- I to jak-odezwała się Carla- 4 to nie za dużo, Co ty tam wsadziłaś cegły i tak dalej- wszyscy wybuchli śmiechem. 
Jechaliśmy na lotnisko. Po 20 min byliśmy na miejscu. Myślałam że będzie trochę zamieszania z walizkami, ale okazało się że chłopaki mają od tego ludzi.
Na lotnisku roiło się od fanek chłopaków. Gdy nas zobaczyli po hali rozległ się głośny pisk. Na szczęście byli ochroniarze. Chłopcy rozdali autografy, porobili sobie zdjęcia. Po wszystkim udaliśmy się nad oprawę. Po 1,5 godz siedzielismy już w samolocie. Siedziałam po miedzy Li, a Lou. Koło pasiastego siedziała Lola. Pozostali za nami lub przed. Samolot wystartował. Nudził mi się mi trochę więc włożyłam słuchawki do uszy i próbował usnąć. Moja głowa wylądowała na ramieniu Li. To był wspaniały lot, bynajmniej dla mnie.


_________________________________________________________________________________
Dzisiejszy rozdział będzie troche krutszy przepraszam ale nie mam innego wyjścia musze się oswoić z pisaniem na tym blogu bo dawno tu nie zaglądałam Liczę na kom. Zostawcie po sobie chodzi mały ślad.
Następny rozdział w krótce

piątek, 4 lipca 2014

Witajcie.
Przepraszam że nie dodaje nowego rozdziału, ale nie mam teraz za bardzo czasu.
Następny rozdziałpojawi się nie długi obiecuję