Oczami Martiny:
Po udanym locie zameldowaliśmy się do hotelu. Menadżer chłopaków wynajął na duży apartament przypominający normalny dom. Kuchnia, salon, dwie łazienki i pięć pokoi. Trochę mało skoro jest nas dziesiątka, ale nie trudno było się podzielić. Niall i Marika, Zayn i Majka, Harry i Carla. Ja wzięłam pokój z Lolą, a Li z pasiastym.
Nie miałam zamiaru się porządnie rozpakowywać, bo i tak za kilka dni wyjeżdżamy. Dzisiejszy dzień mieliśmy na szczęście wolny. Chyba jako jedyne miałyśmy łazienkę w pokoju. To dla nas plus. Lola szperała coś w walizce. Ja postanowiłam wziąć orzeźwiającą kąpiel. Podeszłam do łazienki i wyjęłam potrzebne kosmetyki i bieliznę. Tego było mi trzeba. Zimne krople spadały na moje ciało. Po skączonej kąpieli owinęłam się puszystym ręcznikiem. Zmyłam resztki makijażu i wysuszyłam włosy. Założyłam świeżą bieliznę i wyszyłam z pokoju. Podeszłam do walizki i wygrzebywałam jakiś odpowiedni zestaw. W tym momecie do pokoju wparował Lou
- Louis! Co ty tu robisz zapukać to nie łaska?- wydarłam się na chłopak, zakrywając się jakąś bluzka.
- Sory, ładne ciałko
- Louis!
- No już, przyszedłem Ci powiedzieć że idziemy na miasto, a później do jakieś klubu i jeżeli chcesz iść z nami to wychodzimy za 30 min, a po za tym złość piękności szkodzi
- Spadaj dupku
Chłopak już nie było w moim pokoju. Dokończyłam szperanie w mojej walizce ostatecznie zdecydowanie się na to:
Do tego zrobiłam makijaż. Włosy pozostawiłam na wolności. Byłam gotowa. Wyszłam z pokoju, chyba już tylko czekali na mnie.
- No nareszcie księżniczka wyszła, a po za tym tobie chyba złość nigdy nie zaszkodzi
- Spierdalaj Louis, myślisz że się nie odegram
- Dobra chodźcie już- na bonknął Li
Ruszyliśmy na miasto. Pozwiedzaliśmy trochę o ile można to tak nazwać. Po drodze się wygłupialiśmy. Kocham moją paczkę. Wybiła godzina 20. Chłopaki zabrali nas do najlepszego klubu w mieście. Na szczęście nie musieliśmy stać w kolejce bo ochroniarz bez najmniejszych namowy nas wpuścił do klubu dla strefy vip. Impreza się rozkręca. Chłopaki zamówili nam alkohol. Parkiet był nasz. Przy okazji trafiliśmy na jakąś bitew zespołów. Od razu się z dziewczynami zgłosiliśmy. Walka się zaczęła. Ludzie zrobili miejsce na parkiecie. Dj zapuścił muzykę i się zaczęło. Na początku zaczęli nasi rywale, nawet im szło, ale nie tak jak nam. Wiem można to nazwać egoimzem, ale tak prawda. Zmietliśmy rywali z parkietu. W klubie rozległy się brawa i okrzyki. Wróciliśmy z parkietu do chłopaków. Od razu dopadłam się do cieczy. Dziewczyny wyciągnęły chłopaków na parkiet, oczywiście została nasza nie szczęsna czwórka. Trochę mi się nudziło. Zabrałam swoich towarzyszy na parkiet. Zabawa się rozkręca. Lola trochę za dużo wypiła, bo zaczęła się przystawiać do Lou. Chłopakowi to nie przyszkadzało. Ciekawa jestem jaka będzie ich reakcja jutro jak się dowiedzą.
Bawiliśmy się do godzinny 2. Trzeba było się zbierać Nie byliśmy bardzo pijani. Sory oprócz Lou i Loli. Szliśmy sobie spokojnie do hotelu, gdy nagle Lou wyznał Lolce miłość. My staliśmy jak wryci i wpatrywaliśmy się tej scenie. Oczywiście dziewczyna też mu wyznała miłość i zaczęli się całować. Boże kolejni. To już każdy wiedział w kim kochała się Lola. To teraz zostałam tylko ja i Li. Nie będę się tym teraz przejmować. Ruszyliśmy do naszego tymczasowego miejsca zamieszkania. Oczywiście Louis wpakował sie do mojego pokoju z Lolką, nawet nie chcę myśleć co oni tam będą robić. Zostało mi tylko spanie na kanapie. Wszyscy rozeszli się do swoich pokoi. Ta noc nie była spokojna. Z każdego pokoju można było usłyszeć jęki rozkoszy, prócz Li bo raczej nie miał z kim. Nie mogłam usnąć, było zbyt głośno od ty stękań. Wyszłam na balkon i oparłam się o barierkę w celu przewietrzenia trochę. Dzisiaj mamy próbę, a znając życie to będzie porażka. Dochodziła 4 nad ranem, a ja nadal nie spałam. Dzisiejsza noc nie była chłodna, więc udałam się do pokoju w celu zabrania 2 kocy i kilku poduszek. Może to nie najwygodniejsze rozwiązanie ale nie mam wyjścia muszę się trochę przespać, bo jutro nie będę wstanie nic wymyślić sensownego. Rozłożyłam jeden koc i poduszki. Położyłam się na swoim legowisku i przykryłam kocem. W końcu udało mi się usnąć.
~*~
Obudziły mnie jakieś szmery i śmiechy. Uchyliłam lekko powieki w celu ujrzenia co się dzieje. Na demną stała cała zgraja i się mi dziwnie przyglądała.
- Co się tak gapicie. Idzie stąd spać mi się chcę- naciągnęłam kołdrę na głowę i próbowałam usnąć
- Ej księżniczko bo my mamy takie jedne pytanie - szturchnął mnie Mailk
- Dobra idzie do salonu i dajcie mi 2 min.
Cała zgraja poszła do salonu. Ja w tym czasie porościągałam mięśnie które nie miłosiernie mnie bolały. Weszłam do salonu i usiadłam na wolnym miejscu.
- To co ty robiłaś na balkonie?-zapytał ponownie mulat
- Po pierwsze Lola zajęła mój pokój z Lou i byłam skazana sapać na kanapie. Po drugie to mnie uprzecie zanim wszyscy jednej nocy macie zamiar się pieprzyć. Jak jedni skończyli to następni zaczęli i tak w kółko. Przez te wsze stęki nie dało się usnąć więc położyłam się na balkonie.
Ich miny były bez cenne. Każdy zerkał na siebie. Widać po nie których za żenowanie. Natomiast Li wybuchł smiechem, a po nim reszta.
- Idę wziąć kąpiel bo za 2 godziny mamy próbę - udałam się do swoje go pokoju. Nawet nie patrzyłam na łóżko. Nie chciałam wiedzieć w jakim jest stanie. Zabrałam czystą bieliznę i weszłam do łazienki. Wzięłam relaksującą kąpiel, która zajęła mi 30min. Ubrałam na siebie bielizne i wysuszyłam włosy. Z walizki wyciągnęłam
- To co śniadanko i na prubę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz