czwartek, 17 lipca 2014


Rozdział 9:


Dwa miesiące później:
                                                               Oczami Martiny:
Kolejna notka do pamiętnika.
Schowałam notes do kryjówki i dokończyłam pakowanie. Pewnie się zastanawiacie gdzie się wybieram. To może zacznę od początku.
Nasza formacja taneczna wygrała konkurs organizowany przez chłopaków. Spokojne nie wygrałyśmy tego tylko ze względy że znamy chłopaków. Sędziami były największe gwiazdy tańca. Łatwo nie było to wygrać ale się udało. Dzisiaj wieczorem wyjeżdżamy z chłopakami w trasę koncertową na której będziemy tańczyć.
Przez te dwa miesiące trochę się zmieniło. Po pierwsze wygrałyśmy konkurs i jedziemy w trasę. Nie które gwiazdy składają nam nam propozycje wystąpienia w ich teledysku lub zatańczeniu na jakimś koncercie. To niesamowite że przez jeden program walczą o nas wielkie gwiazdy. Po drugie co do naszej paczki znajomych. Carla z nowy przefarbowała włosy. Tym razem na czerwony. Na pewno jej do twarzy w tym kolorze niż w zielonym. A po za tym nic się nie zmieniło w naszej pace przyjaciół wszyscy zachowują się i wyglądają jak dwa miesiące temu. Co do par to może zacznę od Nialla i Mariki. Nadal są razem widać że się kochają. Nie powiedziałam  blondasowi o moich uczuciu którym darzyłam go kilka miesięcy temu. I nie mam takiego zamiaru. Nie chce psuć szczęścia mojej przyjaciółki z resztą już nie czuję do niego praktycznie nic po za tym że go uwielbiam i traktuje jak brata. Harry i Carla również są parą  Tak samo jak z poprzednimi tez się kochają. Częstą się kłócą ale po 5 min. zaraz się godzą i mówią jak siebie  kochają. To chyba nazywa się prawdziwa miłość. Zayn i Majka. To jest ciekawe. Ta para jest nie do zrozumienia. Podczas świętowania mulat wyznała Mai miłość. Ona mu też. Trochę musiałam im pomóc umawiałam ich na randki itp. Ale poskutkowało. Są parą i to mnie najbardziej cieszy. Cała trzy pary o głosili  przed naszym wyjazdem w trasę że oficjalnie są parami. To fajnie przynajmniej ich życie się ułożyło. Co do pozostałej czwórki w tym ja nic się nie zmieniło. Nadal jesteśmy wolni. Lou na siłe próbuje znaleźć dziewczynę, bo już ma dosyć samotności, ale mu to nie wychodzi. Lola darzy jakiegoś chłopak ale nikomu  nie chcę o tym powiedzieć. Trudno to jej sprawa. Mam nadzieje że jej się uda. Li jak to Li. Ostanio się dziwnie zachowuje w ogóle zachowuje się w moim towarzystwie dziwnie nie wiem o co mu chodzi. I Ja. Nadal daże Li uczuciem, ale z każdym dniem mam świadomość że to wszystko na marne. Bardzo bym chciała się z nim spotykać być jego dziewczyną ale nie wszystko musi być tak jak ja chcę. Skończyłam zamykać już czwartą walizkę. Czego tak dużo ich? Wyjeżdżamy na 6 miesięcy to dużo. Tyle bez rodziny jak wkońcu zaczęło mi się z nimi układać, ale marzenia też mam i chcę jej spełnić. Zawołałam tatę aby pomógł mi staszczyć te walizki na dól bo za godzinę będą chłopaki.
- Boże dziecko po co Ci aż cztery walizki.
- Spokojnie jak będę wracać do będę za pewne pięć
- A to niby dla czego i co ty tam na pakowałaś
- Ubrania, buty, kosmetyki itp., a znając mnie kupię sobie jeszcze parę rzeczy po drodze.
- Rozumiem, nie za pomnij  tylko o karcie którą Ci dałem . Masz na niej na razie pięć tysięcy, ale będziemy Ci z mamą przelewać dodatkowy tysiąc. Powinno Ci wystarczyć.




 Ty żartujesz przecież ja nie wydam takiej kwoty. Jesteście kochani- żuciłam się tacie na szyje i go wyściskałam. Z niósł moje walizki do korytarza a ja w tym czasie się przebrałam i umalowałam.




. Byłam gotowa. Zbiegłam na duł i zaczęłam żegnać się z rodzicami, bo dostałam sms że za chwilę przyjadą po mnie chłopaki z dziewczynami. Strasznie będzie mi ich brakować. Po domu rozległ się dźwięk dzwonka. Pobiegłam i otworzyłam drzwi. Stał w nich Li i Zaynem. Przywitałam się z nimi i wpuściłam do środka.
- To gdzie masz te walizki?-zapytał Zayn
- Tu
- Boże dziewczyno więcej tego nie było?
- Co?
- Stary my nie wyrobimy, z noszeniem walizek. Kolejna ma cztery walizki.
Chłopaki zabrali moje walizki, a ja ostatni raz pożegnałam  się z rodzicami. Po tym wybiegłam z domu i pobiegłam do stojącego busa na. Wszyscy byli już w środku przywitałam się z nimi.
- Hej ludziska- wyszczerzyłam się i siadłam pomiędzy Lou i Lolą. 
- Hej- wszyscy mi odpowiedzieli
- Dziewczyny mam pytanie czy też narzekali jak brali wasze walizki?
- I to jak-odezwała się Carla- 4 to nie za dużo, Co ty tam wsadziłaś cegły i tak dalej- wszyscy wybuchli śmiechem. 
Jechaliśmy na lotnisko. Po 20 min byliśmy na miejscu. Myślałam że będzie trochę zamieszania z walizkami, ale okazało się że chłopaki mają od tego ludzi.
Na lotnisku roiło się od fanek chłopaków. Gdy nas zobaczyli po hali rozległ się głośny pisk. Na szczęście byli ochroniarze. Chłopcy rozdali autografy, porobili sobie zdjęcia. Po wszystkim udaliśmy się nad oprawę. Po 1,5 godz siedzielismy już w samolocie. Siedziałam po miedzy Li, a Lou. Koło pasiastego siedziała Lola. Pozostali za nami lub przed. Samolot wystartował. Nudził mi się mi trochę więc włożyłam słuchawki do uszy i próbował usnąć. Moja głowa wylądowała na ramieniu Li. To był wspaniały lot, bynajmniej dla mnie.


_________________________________________________________________________________
Dzisiejszy rozdział będzie troche krutszy przepraszam ale nie mam innego wyjścia musze się oswoić z pisaniem na tym blogu bo dawno tu nie zaglądałam Liczę na kom. Zostawcie po sobie chodzi mały ślad.
Następny rozdział w krótce

Brak komentarzy: