sobota, 9 sierpnia 2014

Rozdział 11
Dzień koncertu:

Dzisiaj jest koncert chłopaków, a nasz pierwszy występ na tak wielkiej scenie z światowymi gwiazdami.
Wszyscy siedzieli w garderobie i się przyszykowali to występy. Lou makijażystka  chłopaków wnosiła ostatnie poprawki na naszych twarzach. Kostiumy, makijaż, fryzura, dodatki wszystko idealnie z sobą się zgrywało. Za dziesięć minut wchodzimy na scenę. Stres, stres i jeszcze raz stres. Chłopaki nas pocieszali, abyśmy się tak nie stresowały. Nasze parki się obściskiwały i życzyli nawzajem szczęścia. Pomiędzy mną a Lisiem nic się nie zmieniło. Powoli tracę nadzieję że kiedy kolwiek będziemy razem.
Nasze stroję były wspaniałe chłopaki byli odstawieni ( jak zwykle). My byłyśmy ubrane tak( każda dziewczyna miała inny kolor bejzboluwki i ful campu) .
Zostało 5 min. Wszystkie światła zgasły. Stanęłyśmy wszystkie na swoich miejscach. Chłopaki tak że.
Zabrzmiały pierwsze nuty piosenki  "What Makes You Beautiful ".  Za prezętowałyśmy swój pierwszy układ. Wyszło wspaniale. Dalej leciało jak z górki. Wygłupy, pytania z tt i piosenki wszystko wyszło idealnie. Chłopaki oczywiście pochwalili się swoim zdobyczami.
Koncert trwał 2 godziny. Zmęczeni zeszliśmy z sceny i udaliśmy się do garderoby. Tam przyszedł menadżer  chłopaków i pogratulował wszystkim występu. Zmęczeni wróciliśmy do hotelu. Jutro wylatujemy do innego miasta. Za dwa dni kolejny koncert i tak wkółko. Dzisiejszy występ postanowiliśmy oblać. Mieliśmy zamiar wybrać się do najlepszego klubu w mieście. Za godzinę wszyscy spotykamy się w salonie. Weszłam z Lolą do swojej sypialni. Zabrałam czystą bieliznę z walizki i poszłam wziąść prysznic. Po 10 min. maiałam już na sobie swoje skompom bieliznę. Po mnie weszła dziewczyna. JA w tym czasie wysuszyłam sobie włosy i pomalowałam paznokcie, gdy Lola wyszła uczyniła to samo. Po zrobieniu sobie nawzajem włosów i makijażu wybrałyśmy ciuszki. Lola wybrała taki zestaw:. Ja za to postanowiłam trochę poszaleć i poderwać jakiś koleś,a być może troszkę zaszaleć. Może w ten sposób Li zauważy mnie lub będzie o mnie zazdrosny. No to wracając do rzeczy założyła to:
Gotowe wyszłyśmy z pokoju w salonie już wszyscy czekali. Marika założyła to:  Majka to:  A Carla to:   To się postarały.
-Dziewczyny wyglądacie bosko-podeszłam do przyjaciółek i chłopaków
-No ja widzę że ty też niczego sobie w tej sukience  chłopcy będą wodzi za tobą oczami.- zażartowała Carla
-Mam taki zamiar, jeżeli żaden facet nie pofadyguje się do mnie to ja się pofadaguję do niego
- I tak trzymaj małą-przybiłam z Calą piąteczkę
-To jak idziemy, czy macie zamiar stać tak do rana i się gapić na mój tyłek chłopcy- dziewczyny się zoriętowały bo od razu chłopcy dostali w łeb ja tylko wybuchłam śmiechem- Dobra chodzcie już.
Droga do klubu zajęła nam 15 min. Weszliśmy bez czekania na kolejkę i to wszystko dzięki naszym kochanym 1D. Jak to czasami się opłaca mieć sławnych przyjaciół. Wchodząc od razu można poczuć zapach alkoholu. Muzyka była na tyle głośna że było ja słychać za nim weszło się do klubu.
Zabawa się rozkręca. Za jeliśmy stolik dla vip i zamówiliśmy alkohol. Zamówienia zbierał przystojny kelner, bardzo przystojny kelner. Cały czas się na mnie gapił, ja to wykorzystałam i się jeszcze bardziej nachyliłam udając że poprawiam but udustępniając mu widok na swój dekold. Dziewczyny od razu  załapały o co chodzi. Często odstawialiśmy takie numery. Dziewczyny zaczęły szeptać coś między sobą i tłumaczyć chłopakom o co chodzi. Ubaw po pach. Kelner tak się slinił że nawet nie zauważył gapiących się przyjaciół na niego. Wyprostowałam się i usiadłam jak w poprzedniej pozycji.
- Aż tak bardzo Ci się spodobały moje cycki że ślinisz się na ich widok- skierowałam swoje  słowa do kelnera. Od razu odżył. Widać na jego twarzy zakłopotanie.
-Ych...nie...to ja pójdę po napoję- jąkał się i oddalił od naszego stolika.
Wszyscy wybuchli śmiechem. To nie moja wina że działam tak na mężczyzn. To chyba dobrze że podkreślam swoje atuty i je wykorzystuję.
-Biedny chłopak, coś ty mu zrobiła-odezwał się pasiasty przez śmiech.
-Nic, poprawiałam sobie tylko buta- w zruszyłam ramionami-to nie moja wina że tak bardzo pociągam  faceta-dodałam
W naszą stronę zmierzał kelner z drinkami. Znasz alkohol, by później go sączyć. Wszyscy się świetnie bawili, nawet Li pozwolił sobie na napici się. Przy stoliku siedziałam z Carla i nabijałyśmy się z wszystkich pustych lasek, które próbowały wyciągnąć faceta do łazienki na szybki sex. Drink za drinkiem. Po kilkunastu piosenkach dosiadł się Lou z Lolą.
-Martina widzisz tamtą laskę przy barze która się przystawia do kolesia
-Tak, a co?
-Załóżmy się- popatrzyłam na chłopak, ale dałam mu znak aby dalej mówił - jeżeli odbijesz tej lasce facet do którego się tak usilnie przystawia, zatańczysz z nim piosenkę i ma ci postawić drinka
-A co będzie moja nagrodą?
-A co proponujesz?
-Zabierasz mnie do najlepszego klubu jaki znajdziesz i pijesz ze mną cały wieczór
-Stoi
-To zaczynamy zabawę.
Dokończyłam drinka, wstałam i spojrzałam po przyjaciołach. Widać chłopaki za bardzo w to nie wierzyli, ale dziewczyny wiedziały na co mnie stać. skierowałam się do baru do nawet przystojnego blondyna i do tej zdzirowatej laski. Akurat miejsce koło chłopak było wolne. Siadłam na obrotowym ksześle i zamówiłam drinka. Ukradkiem zerkałam na blondyna, widziałam że mi się przygląda. Czas działać. Załozyłam noge na nogę i podwinęłam trochę kieckę. Wiedziałam że chłopak m się przygląda.
-Cześć jestem Martina, ale dla przyjaciół Tini.-wyciągnęłam rękę i kierowałam ją  do chłopaka i tej blondyneczki. Widać że laska się wkurzyła.
- Cześć jestem Dan-od wzajemnił mój gest
-Hej a ja jestem Paula- wyszczerzyła się widać że nie jest zbyt zadowolona- a ty tu przypadkiem nie jesteś z przyjaciółmi-wysyczała
- Jestem, ale on nie u mią się bawić więc postanowiłam że poszukam lepszych towarzysz do zabawy
-No to morzę drinka
-chętnie
Ale ten chłopak to frajer, ale wydawał się sympatyczny. Piliśmy gadaliśmy. Zabawa się rozkręca, trzeba jeszcze na parkiet zaciągnąć
-Dan może zatańczył byś ze mną
-Jasne- złapał mnie za rękę i ciągnął na parkiet
-A ja?-odezwała się blond plastik
-Przykro mi skarbie teraz on jest mój- szepnęłam jej na ucho i udałam się na parkiet.
Odwróciłam się do chłopak tyłem i zaczęłam poruszać swoja pupą po przyrodzeniu. Widać że mu się spodobało bo przy sunął  mnie bliżej i oddaliśmy się w rut mózyki

                                                                    Oczami Louisa:
Ta laska jest genjalna. Jak ona wyciągnęła faceta na ten parkiet  odbiła go tamtej lascę. Szczerze sam bym się nie oparł takiemu widokowi, ale ja mam Lolę i ją kocham. Czyli przegrałem zakład, kurwa muszę ja zabrać do tego klubu. Już chyba wiem nawet gdzie.

                                                                   Oczami Liama:
Kurwa. Dlaczego Lou zaproponował ten zakład, na jego miejscu po winem być teraz tam ja. Czy jestem zazdrosny tak jak cholera. Muszę jej wyznać wszystko bo w końcu ją ztracę.

1 komentarz:

Unknown pisze...

Lou! Świetny rozdział. <3
http://one-direction-in-our-life.blogspot.com/ U mnie pojawił się również nowy rozdział <3