Rozdział 8:
Oczami Zyna:
Noc godzina 3 rano:
Nie mogłem usnąć. Dziewczyny zostały u nas na noc, na początku nie chciały, ale po długich namowach się zgodziły. Zeszłem schodami do kuchni w celu napicia się soku. Usłyszałem śpiew dochodzący z basenu. Udałem się tam w celu kto śpiewa o tak późnej porze. Zobaczyłem tam Tini. Śpiewała i grała tak cudownie. Podszedłem do niej bliżej i sidłem koło niej ona nie przestawała śpiewać. Miała cudowny głos. Co chwilę zerkała na mnie, czy nadal jestem.
- Co ty tu robisz o takiej późnej porze?- zapytałem ją po skończonej piosence
- Nic, śpiewałam to mi pozwala się odprężyć
- Coś się stało?
- Nie skąd takie przypuszczenie
- Przecież widzę, widziałem jak patrzyłaś dzisiaj na Li jak razem śpiewaliście i na Nialla jak przytulał się z Marikom co jest, możesz mi zaufać
- Ja...- opowiadała mi całą historię od początku z Niallem do końca z LIamem- Dzisiaj poczułam, że Li nie jest mi obojętny, że coś czuję do niego, ale nie chcę być skrzywdzona znowu
- Li nie jest taki nie skrzywdzi Cię
- Ja się boję nie chcę, nie chcę się rozczarować jeżeli on nie traktuje mnie poważnie, jeżeli jestem tylko dla niego przyjaciółkom, nie chcę znowu cierpieć
- Zobaczysz ułoży się wszystko, na pewno
- Dziękuję, że mnie wysłuchałeś, dzięki, że jesteś, proszę Cię nie mów o tym nikomu o tym że rozmawialiśmy o tym
- Dobrze- odpowiedziałem do dziewczyny i ją przytuliłem do siebie
- Zaśpiewasz coś jeszcze dla mnie
- JasneSiedziałem jeszcze tak z dziewczynom godzinę słuchają jak śpiewa. Po 4 udaliśmy się do pokoju, aby trochę odpocząć.
Oczami Mariki:Rano godzina 7:30
Nie mogłam spać już. Dzięki Zaynowi czuję się lepiej, czuję że mogę mu zaufać. Zeszłam po cichu schodami do kuchni nie budząc innych w celu przygotowania śniadania dla pozostałych. Nie wiedziałam co gdzie się znajduje. Zaczęłam szperać po ciuchu po wszystkich półkach w celu znalezienia produktów na naleśniki z syropem czekoladowym. Po długich poszukiwaniach znalazłam wszystkie potrzebne produkty i miski do przyrządzenia śniadania. Zabrałam się do przyrządzenia śniadania. po 10 minutach było wszystko gotowe, a z góry było słychać donośne krzyki chłopaków i dziewczyn. Niall zszedł jako pierwszy przywitał się ze mną uściskiem i zabrał się do jedzenia przygotowanych prze zemnie naleśników. Po minucie dołączyła reszta chłopaków i dziewczyn.
- Przepraszam, że miotałam się po waszej kuchni i grzebałam w szafkach
- Spoko, dzięki za śniadanie- odpowiedział blondas pochłaniając kolejnego naleśnika
- Hej mała- przyszedł Zayn i powitał mnie całusem w policzek
- Hej badyboy- odpowiedziałam i przytuliłam chłopaka
- Czy my o czymś nie wiem?- zapytał na Louis
- Niby o czym, jeżeli chodzi o mnie i od tego tam bady boya to jesteśm tylko przyjaciółmi i nikim więcej
- Już zasłóżyłem na miano przyjaciela, jestem pod wrażeniem to dla mnie wielki zaszczyt dziękuje
- Proszę
- Czyli tylko przyjaźń i nic więcej?
zapytał Lou
- Tak tylko przyjaźń, jest dla mnie jak starszy brat chociaż mamy tyle samo lat
- To sprawa wyjaśniona a gdzie jest Li nasz Daddy- zapytał Niall wpychając do buzi kolejnego naleśnika
- Chyba jest jeszcze na górze nie wiem co robi- Harry
- To ja może pójdę po niego bo blondas pochłonie wszystkie naleśniki jakie dla was zrobiłam
Zapukałam do dżwi prowadzących do królestwa chłopaka, lecz nikt mi nie odpowiedział. Zapukałam jeszcze raz lecz nikt mi nie odpowiedział. Uchyliłam leciutko drzwi i zobaczyłam siedziącego chłopaka na wiszącym chłopaka grającego na gitarze jakąś nieznana mi melodię.
- Li wszystko wpożądku coś się stało?
- Hej, nie nic nie słyszałem jak pukasz
- Czego nie zejdziesz do nas, zrobiłam śniade, które pewnie już pochłonęli
- Nie mam jakoś ochoty
- A co to była za melodia, którą przed chwilom grałeś?
- Nic sam nie wiem, zaśpiewasz dla mnie ?
- teraz
- tak przecież wygrałem zakład
- no dobra- zaczełam śpiewać dla chłopaka. Patrzył na mnie z wielką uwagom, czułam, że się w nim zakochuje. Po piosence zeszłam z chłopakiem na dół do reszty
- co tak długo- wyskoczył nagle Harry przytulającą Carle
-Wykonywałam zakład który wczoraj przegrałam ale widzę że się podczas naszej nieobecności sporo wydarzyło co
- trochę a co zazdrosna - Carla
- o niego nie ale życzę powodzenia gołąbeczki
- może się dzisiaj spotkamy i wybierzemy razem do wesołego miasteczka
- przykro mi ale dzisiaj mamy próbę do przesłuchania do waszego konkursu i myślę że lepiej będzię jeżeli nie będziemy się pokazywać w publicznych miejscach razem ze względu choć by na konkuts
-no ale dla czego- Li
- dlatego że pomyślą sobie że spotykamy się z wami żeby to wygrać
- ale to i tak nie mam znaczenia bo my nie jesteśmy Juri i nie mamy żadnego wpływu na to kto wygra my tylko to oraganizujemy
- sama nie wiem dzisiaj mamy trening a jeżeli chcemy wygrać to musimy trenować
- to co powiesz na to żebyśmy wpadli do was na trening a później zabrali was do wesołego miasteczka
- nie wiem
- mi pasuje- Carla
- nam też- pozostałe dziewczyny
- to chyba zostałam przegłosowana- o 14 mamy trening potrwa z 2, 3 godziny, a później możemy jechać
- okej to będziemy
- Dobra zbieramy się to do zobaczenia, a Li później oddam Ci ubrania
- możesz je zatrzymać jak chcesz
- dzięki to pa
- hej chłopaki - lola
- hej , do zobaczenia - Lou
Wsiadłyśmy z dziewczynami do mojego samochodu i ruszyłyśmy w stronę domu. Rozwieżienie dziewczyn do ich domów zajęło mi godzinę. W domu byłam na 11. Zostały mi jeszcze 3 godziny do treningu. Postanowiłam wziąć długo kąpiel. Udałam się do łazienki w celu przygotowania kąpieli. Puściłam wodę i nalałam brzoskwiniowego płynu do kąpieli. Zakręciłam kran i ściągnęłam z siebie ubrania chłopak. Po chwili siedziałam już w wanie i relaksowałam się rozkoszom wody. Na ciele czułam ciepłe fale wody wywołane przez moje ciało. W wanie spędziłam godzinę, postanowiłam już wyjść i przygotować odpowiednie ubrania na trening i na spotkanie z chłopakami. Po 10 min. moje ciało było już suche. Związałam mokre włosy w kucyk i wyszłam w samej bieliźnie z łazienki do pokoju. Wyjęłam z szafy shorty i T-shert z nadrukiem. Postanowiłam spakować teraz do torby potrzebne rzeczy na trening i na wyjście z chłopcami. Do torby wrzuciłamstrój na trening, na wyjście z chłopakami i torebkę oraz kosmetyki.
Po wszystkim zabrałam torbę z rzeczami i zbiegłam na dół. Została mi jeszcze godzina. Postanowiłam w tym czasie wejść na fb i tt, sprawdzić co się dzieje na świecie. Nic ciekawego się nie działo. Zamknęłam laptopa i poszłam do kuchni, aby wziąć wodę na trening. Postanowiłam, że pojadę wcześniej i potrenuję nowe kroki do układu. Złożyłam zielone wansy i wziąłam klucze do domu. Wychodząc zamknęłam drzwi i wsiadłam do samochodu. Ruszyłam. Po 10 min. byłam już pod budynkiem. Nikogo nie było jeszcze, wsumie to się nie dziwie zostało jeszcze 30 minut do treningu. Poszłam do szatni, aby się przebrać w to:
do tego fulcap i bluza. Zostawiałam torbę z pozostałymi rzeczami w w swojej szafce i ruszyłam na salę taneczną. Nikogo jeszcze nie było. Postanowiłam, że potrenuję nowe kroki do układu.
Oczami Liama:
O 14 mieliśmy się stawić na treningu dziewczyn. Musiałem poganiać chłopaków, bo jak zwykle siedzieli i się stroili. W końcu zeszli.
- Ile można
- Co, że ty jak zwykle wyglądasz dobrze, to nie znaczy, że my....
- Tak rozumiem Lou, ale się zaraz spóźnimy
- Dobra już, idziemy spokojnie
Ruszyliśmy już moim cudnym autkiem w drogę. Jechaliśmy 10 minut więc zostało nam jeszcze 10 więc spokojnie się wyrobiliśmy. Z sali było już słychać jakąś muzykę. Weszliśmy do środka. W sali była tylko Martina, prawie był naga Martin. Miała na sobie tylko krótkie spodenki, stanik sportowy i bluzę. Wyglądała tak sexy, ogar Li ogarnij się.
Oczami Martiny:Oprócz mnie nie było jeszcze nikogo na sali. Za dziesięć czternasta drzwi się uchyliły, do środka weszli chłopaki z 1D. Wyłączyłam muzyke i podbiegłam do chłopaków, aby się z nimi przywitać. Podeszłam do każdego z 1D rozpoczynając na Li, a kończąc na Zayn
- Hej siostro, ładnie wyglądasz i widzę, że masz bardzo ładną czapeczkę
- Dzięki ty też niczego sobie, chociaż- Dzięki
- Chociaż co Ci się nie podoba w mojej zajebistej stylizacji, a zresztą dawaj tą czapkę
- Zayn głupku od dawaj to, przepraszam Cię wyglądasz zajebiście
- Rozumiem, ale nie
Zaczęłam się ganiać z moim braciszkiem Zaynem po całej sali. Nie zauważyłam kiedy do sali weszły przebrane dziewczyny. Podbiegłam do dziewczyn i się z nimi przywitałam. Olałam chłopaka.
- To co zaczynamy
- taaa
W tym momencie podbiegł do mnie bady boy od tyłu i mnie złapał w pasie
- Zayn puść mnie, proszę
- tak księżniczko ja też Cię kocham
- Zayn
Chłopak wgl mnie nie słuchał trzymał mnie w pasie i kręcił się ze mną wokół własnej osi. Było mi nie dobrze, chyba zaraz zwymiotuję. Mulat zatrzymał się w pewnym momencie bardzo gwałtownie.
- Boże - krzyknęłam i się wywróciłam. Mulat próbował mi pomóc wstać i utrzymać równowagę. Kręciło mi się w głowie. Było mi nie dobrze
- Chcesz wody księżniczko
- Zabiję cię badyboyu
Spokojnie, na razie to złam równowagę, a później się zrewanżujesz, masz tu wodę pij
Po 5 min. doszłam do siebie i zaczęliśmy trening. Układ dany na casting przetrenowaliśmy z 8 razy. Byłyśmy już zmęczone. Zostawiliśmy chłopaków na 30 min e sali, a my w ty czasie poszłyśmy się umyć i przyszykować. Po 35 min. weszłyśmy na salę w tym:
Lola:
Majka:
Marika :
Martina:
- Łał- Harry wydobył z siebie tylko tyle i podszedł do swojej dziewczyny całując i przytulając ją- Marika możemy porozmawiać na osobności, proszę zajmę ci tylko 5 min.- powiedział poważnym głosem blondas
- Jasne, idźcie już my zaraz dojdziemy do was- Marika
- Czekamy przy samochodzie
Oczami Mariki:
Po wyjściu wszystkich z sali zostałam tylko ja i blondas. Chłopak podszedł do mnie powolnym krokiem i wypowiedział do mnie dość długi monolog w którego nie mogłam uwierzyć
- Marika posłuchaj, może to co teraz powiem może zmienić twoje życie jak również jak moje. Po prostu od tamtego momentu kiedy się całowaliśmy wtedy w klubie nie mogę przestać o tobie myśleć, krążysz cały czas w mojej głowie, w dzień i w nocy. Po prostu się zakochałem w tobie, bo po raz pierwszy czuję się taki szczęśliwy, że Cię widzę jesteś dla mnie jak słońce, czy zostaniesz moją dziewczyną
- Niall ja ..- nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć czułam to co on. jednak bałam się reakcji Tini, przecież kiedyś jej zależało na niej jednak twierdzi, że to było tylko głupie zauroczenie, muszę zaryzykować nie mogę go stracić
- Rozumiem, nie odpowiadaj- chłopak zaczął kierować się w stronę wyjścia, Nie dałam mu odejść. Szybko podbiegłam do niego i odwróciłam do siebie przy tym całując go w jego delikatne wargi
- Tak, głupku, chcę być twoją dziewczyną, bardzo chcę i też Cię kocham- wypowiedziałam te słowa tuz po naszym pocałunku
- Już myślałem
- Nie myśl tylko chodźmy już bo pewnie już się niecierpliwią.
Wyszłam z chłopakiem z budynku trzymając się za ręce. Wdziałam ich miny, były przerażające. Mój wzrok powędrował od razu na Marikę, lecz ona tylko się uśmiechała do mnie. Kocham ją to nazywa się prawdziwa przyjaźń.
Oczami Martiny:
Widziałam, że Miśka nie pewnie spogląda w moją stronę. Nie chciałam, żeby była smutna, posłałam jej tylko uśmiech,że się cieszę i pogratulowałam
- No gołąbeczki w końcu myślałam, że już nigdy się nie doczekam tej chwili
- Dzięki kocham Cię- odpowiedziała mi dziewczyna i przytuliła mnie
- Ooooo jak słodko, grnowy uścisk- powiedział Lou podchodząc i ściskając nas. Po chwili dołączyła do nas reszta ekipy.
- Dusicie nas- wydobyło się tylko jękniecie Mariki
-Dobra koniec na dzisiaj, jedziemy- powiedział Zayn do wszystkich
- Gołąbeczki pewnie chcecie jechać razem, więc daje wam kluczyki od mojego autka, tylko jak będzie choć jedna ryska to was zabiję
- Dobra, a wy- Harry
- A my pojedziemy z Li do jego autka zmieścimy się wszyscy.
- Ok, ja prowadzę- Harry
- Ja siedzę z przodu- krzyknęłam
Po chwili wszyscy ulokowali swoje pośladki na siedzeniach i ruszyliśmy. Zastanawiacie się pewnie jak do 5-osobowego samochodu Li zmieściło się 6-osób, a to było bardzo łatwe. Nasze chudzinki zmieściły się bez problemy na 3 osobowej kanapie. Takie szkieletory jak oni, nie mieli z tym powodu. Również jestem chuda, ale na mnie na szczęście nie padło, aby gnieździć się z tymi wariatami. Po 20 minutach jazdy byliśmy już na miejscu.
- To na co idziemy- krzyknął Zayn
- Po watę - krzyknął Niall i pobiegł do budki z watą. Wszyscy ruszyliśmy za nim. Po zakupie waty cukrowej ruszyliśmy do kasy po żetony na dane atrakcje. Niall, Marika, Harry i Carla poszli do tunelu miłości. Z pozostałymi udaliśmy na Kolejkę górską. Przedziały były po 6 osób. Cała nasz szóstka zmieściła się w jednym: Lola, Zayn, Lou,Majka, Li i Ja. Siadłam pomiędzy Li, a Zaynem. Kolejka ruszyła. Na początku wlekła się bardzo po woli po wielgaśną górkę. Za czeło się. Spadlismy w dól. Dokładnie to szybko jechaliśmy. Nie wiem w którym momencie złapałam Li za rękę tak mocno że aż chłopak podskoczył. Popatrzyłam na niego lecz on tylko się uśmiechnął i ścisknął jeszcze moją rękę mocniej i popatrzył do przodu. Spojrzałam na Zayna. On tylko się uśmiechnął i spojrzał na Majkę dając mi znak, że również jest mu wspaniale jak mi. Jazd kolejką skończył się po 20 min. Przed kolejką czekała na nas grypka zakochanych. Po chwili udaliśmy się wszyscy na kolejne atrakcje. Ten dzień był dla mnie najwspanialszym dniem na świecie. Czułam, że się zbliżam do Li i bardzo się z tego powodu cieszę. Zauważyłam, że Zayn chciał się zbliżyć do Majki, a ja mu w tym pomogę. Pomogę mojemu przyjacielowi, kochanemu przybranemu braciszkowi.
Czy ktoś to czyta. Czy jest sens pisana dalszych rozdziałów. Na razie nie zawieszm piszę dalej. Po wiejściach mogę stwierdzić że ludzie odwiedzają mój blog, ale w małych ilościach. Proszę o kom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz