środa, 11 czerwca 2014

Rozdział 5


-Co ty tu robisz Liam, po co ty wgl. tu przyszedłeś- wypowiedałam te słowa przez łzy prawie krzycząc na chłopaka 
- Cii.. już dobrze jestem, tu z tobom- usłyszałam tylko cichy głos chłopaka, którygładził swoją delkatną rękom moje plecy.
W tej chwili nic się dla mnie nie liczyło, byłam rozpaczona. Jak ona mogła mi to zrobić? Dlaczego?. Cały czs te pytania przechodziły mi prze myśl. Czułam jak by ktoś wyrwał mi z piersi serce, nie ktoś tylko moja najlepsza przyjaciółka, a raczej była przyjaciółka. Czułam jak Liam mnie trzyma w swoich silnych objęciach  i nie miał mnie zamiaru mnie z nich wypuścić. Czułam jego ciepło, które próbowało mnie uspokoić. Czułam sie przy nim bezpieczna, chociaż nie znamy się długo czułam, że mogę na nim polegać. Moje myśli były nie do opanowania, lecz on i tak próbował mnie z nich wyciągnoć.
- Martina, wszystko już w porządku jak się czujesz?- zadał mi pytanie z takom troskom Daddy
- Tak już lepiej, przepraszm Cię za moje zachowanie, ale...- i w tym momencie załamał mi się głos
- Ale... spokojnie dokończ, nie śpiesz się jestem przy tobie- próbował mnie uspokoić chłopak
- Bo mi się spodobał Niall i bardzo chciałam się spróbować zbliżyć do niego, a o wszystkim wiedziała Marika i jak zobaczyłam ich się całujących to nie wytrzymałam- w tym momenicie z mojego policzka popłynęła podwójna łza.
- Nie płacz , proszę - dodał wycierając łzy z mojego policzka
- Jakoś się to wszystko ułoży zobaczysz
- Nic się już nie ułoży, z każdym sekundom myślę, że to było tylko chwilowe zauroczenie, że tak naprawdę ja nic do niego nie czuję- wypowiadał te słowa już kompletnie opanowana
- Ale jak to, a Marika przecież ona..- nie zdązył chłopak powiedzieć bo e tym momęcie ja mu przerwałam
- Ona, ona już nie jest mojom przyjaciółkom, zawsze dostaje to co chcę, zawsze. Chłopaków, pracę wszytko poprostu wszystko. Całe życie gdy mi się spodobał chłopak nie miałam u niego szan bo on już startował do Niej, rozumiesz- mówiłam łapiąć odech co kilka słów
- Rozumie, nie myśl już o tym- odpowiedział chłopak z troskliwym głosem
siedzieliśmy tak w ciszy, czułam , że powieki same już mi sie próbują zamknąć. Walczyłam z nimi, ale nie dałam rady po chwili już spałam na wygodnym ramieniu chłopaka.

                                                                            Oczami Liama:

Wspoółczułem tej dziewczynie , nie mogłem w to uwierzyć co mi przed chwilom powiedziała. Czy Niall o tym wiedział czy się domyślał? cały czs te pytania króżyły w mojej głowie. Nikomu nie mogę o tym powiedzieć, nikomu nawet jemu. W pewnym momencie poczułem jak na moim ramieniu ląduje głowa śpiącej Tini. Muszę ja zabrać z tąd, muszę ja zabrrać do domu, ale gdzie ona mieszka? Co mam robić? Zabiorę ją do siebie. Z swojej kieszeni wyciagnełem I- Phona i zadzwoniłem po taxi. Po niecałych 10 minutach była już samochód. Wziołem śpiącom dziewczynę na ręce i zaniosem na tylnie siedzenie samochodu. Sam psiadłem koło niej opierając jej głowę o moje ramie, aby było jej wygodniej. Slicznie wygładała, była taka bez brona , taka inna niż wszystkie dziewczyny, była sobom.całom droe zerkałem na nią, aby podziwać jej piękno po nie całych 15 minutach byliśmy już pod domem moim i chłopaków. Wysiadłem z samochodu i powoli równie wyciągnełem dziewczynę. Dobrze, że nie wypiłem za dużo jak pozostali, dzieki temu sprawniej poradziłem sobie z dziewczynom. Wchodząc do domu odrazu udałem się do swojego pokoju, aby położyć  dziewczynę na łóżku. Kładąc Tini na użko , nie chcący walnołem jej głowom o szawkę nocną , na szczęście nie obudziła się. Moje szczęście. Sam byłem zmęczony dlatego żłączyłem sobie dwa fotele i umiejscowiłem się na nich. Były nie wygodne, ale wolałem spać na nich niz na swoim łóżku, aby Martina się nie wystraszyła czy cos sobie pomyślała.

                                                                          Nastepnego dnia:
                                                                       Oczami Martiny:
Było mi bardzo wygodnie. Otwierając oczy rozejżałam sie do okoła  i się spostrzegła że to nie mój pokój . Gdzie jestem? Powoli podnosząc się z łózka zauważyłam śpiącego jeszcze Liama
- Pewnie to jego pokuj- mówiłam sama do siebie- ale co ja tu robie?- sama sobie zadałam pytanie lecz nie umiałam na nie odpowiedzieć. Rozgładałam si epo pokoju. Jego sypialna była cudowna ,
 była w odcieniach czerni i bieli, do tego nowoczesne meble, bardzo podobał mi się jego pokój, Postanowiła sobie pozwiedzać jego apartament, bo zauważyłam jeszcze jakieś dżwi , prowadzące nie wiem do kąd  może do łazienki. Otwierając białe dżwi ujżałam nowoczesesnom   łazienkę również w kolorze czarno- białym. Widać, że chłopak ma gust. Wychodząc z łazienki udałam sie po schodach do jego garderoby, z pozory wydawałas się mała ale jak weszło się w głąb można było ujrzeć spore pomieszczenie.Tym razem nie była ona w kolorach takich jak łazienka i sypialnia. Schodząc pociuchu po schodach przypomniałam sobie co się zdarzyło w klubie, co mnie tak bardzo zraniła. Siadając na uszko na z policzki pociekły łzy. Liam chyba to wyczuł bo się obudził i do mnie podszedł
- Co się stało mała?- zapytała z troskom
- Nic tylko, ja przepraszam za wczoraj, ja nie chciałam, przepraszam- odpowiedziałam przez łzy
- Mała to nie twoja wina, to ty zostałaś zraniona, nie płacz już, proszę Cie- dodał chłopak ocierając czarne łzy spływające po twarzy. Czułam jak ciepło Liama otula całe moje ciało, zaczynałam juz wierzy, że to co poczułam do Niall to było tylko głupie zauroczenie, że tak naprawdę był mi obojętny. Ale dlaczego tak na mnie patrzył? Przy Liamie czułam się taka bezpieczna, czułam, że nie jestem sama. Wyrwałam się z uścisku chłopaka i wstałam do pozycji  pionowej przodem do niego
- Przepraszam Cię, ale już bym chciała, wrócić do siebie, wrócić do domu.- popatrzyłam w stronę chłopaka wypowiadają słowa
- Daj mi 10 minut, wezmę prysznic i przebiorę się i wtedy odwiozę cię do domu- odpowiedział chłopak wstając i kierują się w stronę swojej łazienki
- Dobrze- odpowiedziałam i usiadłam na wiszącym fotelu. Uwielbiałam tego typu fotele, sama miałam w swoim domu, a raczej rodziców takie wiszące cacka. Wyjęłam z swojej kieszeni telefon i przejechałam palcem po wyświetlaczu. Miałam 10 wiadomości i 15 połączeń nie odebranych. To Carla i lola do mnie wydzwaniały i wypisywały: gdzie jestem? czy mi nic nie jest?Postanowiła ,że do nich odzwonie i poinformuje, że jest wszystko wporządku. Po nie całych 10 minutach za dżwi ukazała się postać chłopaka w samym ręczniku opasanym na jego biodrach. Wyglądał tak sexy. Ogar Martina, ogar.
- Daj mi jeszcze 1 minut i jedziemy- powiedział pół nagi chłopak
Spojrzałam na niego i kwnęłam na znak, że się zgadzam. Po chwili ukazał mi się chłopak w czarnych rurkach, szarej bluzie, zielonych trampkach i fulcapie na głowie. Wyglądał męsko, a za razem uroczo.
- Zbieramy się usłyszałam -jego głos
- Jasne- odpowiedziałam i udałam się w stronę dżwi wyjściowych. Nadlole było słychać tylko jekanie chłopaków, że ich boli głowa i nie mają siły na nic. Schodząc po schodach liam zaciągnoł mnie do kuchni, aby przywitać się z przyjaciółmi
- Hej chłopaki, jadę odwieźć Tini do domu i zaraz wracam- przywiatał sie i dodała dalszy monolog skierowny do chłopaków
- Jasne... ale co tu robi Martina?- z swojich zamyśleń wyrwał się głos Nialla
Czułam jak po mojim policzku zaraz ma spłynoąć stumien goszkich łez. Liam to wyczuł, i nie pozwolił mi na to, abym tak cierpiała
- Martina wczoraj się źle poczuła i wyszliśmy na zewnątrz, pozniej zasneła mi na ramieniu i zabrałem ją do siebie- odpowiedział mu chłopak z wrogim spojżeniem. W połowie powiedział prawdę byłam mu bardzo wdzięczna że nie powiedział im o tym zdażeniu.
- Liam możemy jechać- przerwałam ich dyskusję
- Tak,chodź mała- złapał mnie za rękę i pociagnoł za sobom. Wsiadłam do czarnego kabrioleta BMW z otsuwanym dachem. Po niecałych 15 minutach byłam juz pod domem, wymieniłam się zchłopakiem numerem i pożegnałam się z nim. Wchodząć do domu nie mogłam uwieżyć w to co widzę.....

Dzieki to kolejny rozdział liczba wyświetleń dobija do 100, co mnie nawet cieszy czekam na wiecej wyświetleń jeżeli czytasz to skomentuj to dlamnie wiele bo motywije do dalszego pisania sory za błedy

Brak komentarzy: